9,7 C
Warszawa
poniedziałek, 3 października, 2022

Podobnych badań powinno być organizowanych w Polsce więcej

-

Dwa lata temu zasłynął odkryciem topora bojowego, który dziś oglądać można w Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. W badaniach, które organizowane są na Polach Grunwaldzkich, bierze udział od samego początku. Bitwa, która rozegrała się w 1410 roku, interesowała go od zawsze. Paweł Grochocki to jedna z osób, która ma już swój skromny wkład w rozwikłanie jednej z największych zagadek polskiej historii.

zdziennikaodkrywcy.pl: – Za nami kolejny sezon badań archeologicznych pod Grunwaldem. Tegoroczne prace miały pomóc w dokładnym ustaleniu miejsca, w którym znajdował się obóz wojsk krzyżackich. Po raz kolejny brałeś udział w badaniach. Co udało się odnaleźć i jakie wnioski płyną z tych odkryć?

Paweł Grochocki: – W badaniach wziąłem udział po raz trzeci. Znalezisk, podobnie jak w latach poprzednich, było sporo. Znajdowano przede wszystkim groty strzał i bełtów, elementy końskiego rzędu, podkowy, ale też topory, których być może używano w bitwie. Te znaleziska i ich lokalizacja utwierdzają wszystkich w przekonaniu, że obóz krzyżacki znajdował się w rejonie kaplicy pobitewnej, a bitwa nie toczyła się między wsiami Stębark i Łodwigowo, a pomiędzy Grunwaldem i Łodwigowem. Po mału sprawdza się teoria prof. Svena Ekdahla, który w tym roku również pracował pod Grunwaldem.

– A co tobie udało się odnaleźć w tym roku na polach pod Grunwaldem?


– W tym roku udało mi się znaleźć tylko dwa groty i prawdopodobnie fragment ostrogi. Rok temu było efekty prac były lepsze, bo odkryłem trzy groty, ostrogę i szeląga krzyżackiego.

– Organizatorzy zapowiadają, że prace badawcze będą realizowane też w kolejnych sezonach. Weźmiesz w nich udział?

– Zmienić ma się formuła badań. Jeżeli będzie taka możliwość, wezmę w nich udział. Dla mnie to już tradycja. Większość detektorystów, których poznałem w trakcie badań, chce wracać tu w kolejnych latach.

– Mimo upływu lat o bitwie pod Grunwaldem wciąż wiemy niewiele. Jakie to uczucie brać udział w badaniach, których celem jest rozwikłanie jednej z największych zagadek polskiej historii?

– Wielu poszukiwaczy chciałoby tu być. I nie tylko tu, bo podobnych badań powinno być organizowanych w Polsce więcej. Narzeka się w Polsce na stosunek poszukiwaczy do narodowego dziedzictwa, a przykład Grunwaldu pokazuje, że detektoryści rzucają wszystko, poświęcają czas i pieniądze, by przez kilka dni pracować dla nauki. Z tego potencjału powinno się częściej korzystać.

– Jak wygląda współpraca z muzealnikami i archeologami w trakcie tego typu badań? Wykrywacz wydobywa z siebie sygnał, kopiesz, odkrywasz bełt od kuszy. Co dalej?

– Po wydobyciu z ziemi przedmiotu, co do którego istnieje podejrzenie, że jest związany z bitwą, opisuje się go za pomocą współrzędnych i głębokości zalegania. Współrzędne nanoszone są na specjalną mapę. W ten sposób tworzy się mapa odkryć, która w całości może podsunąć interesujących teorii.

– Jakiego sprzętu używasz na co dzień?

– Od prawie dwóch lat chodzę z Deusem XP z cewką 9 cali. To ciekawa konstrukcja bo używam sztycy od Armanda. Nie zamieniłbym mojego wykrywacza na żaden inny.

– Specjalizujesz się w poszukiwaniu monet czy militariów? Co sprawia ci największą radość?

– Największą radość sprawia mi samo poszukiwanie, możliwość obcowania z historią. Podobnie jak wielu innych poszukiwaczy w Polsce czekam na zliberalizowanie prawa, co takim pasjonatom jak ja pozwoli być bardziej aktywnym na co dzień. Póki co niemal wyłącznie ograniczam do udziału w akcjach takich jak ta pod Grunwaldem.

fot. Anna Straszyńska, Paweł Grochocki


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane

Nie przegap

Musisz przeczytaćpolecane
teksty wybrane dla ciebie