Po dłuższej przerwie pasjonaci historii skupieni w projekcie “Strefa Miedwie – poszukując historii” powrócili na teren obozu pracy przymusowej w Bielkowie. Efekt? “Wydobyliśmy spod ziemi trochę cennych, niemych świadków II wojny światowej” – informują detektoryści.

Reklama

Przedsięwzięcie “Strefa Miedwie” jest efektem porozumienia podpisanego na początku 2018 roku przez Gminę Kobylanka, Szczecińską Grupę Eksploracji Podwodnej “Gryf”, Grupą Warowną “Bastion” oraz pojedynczych pasjonatów historii w celu ochrony kompleksu obozów pracy przymusowej i jenieckiego w Bielkowie. Grupa dąży do tego, by poprzez swoje działania w trwały sposób upamiętnić ofiary obozów.

Ostatni weekend dzięki znakomitej pogodzie był okazją do przeszukania terenu obozu z wykrywaczami metali. Przez dwa dni udało się odnaleźć fragment pudełka do przechowywania tytoniu, kostkę do gry i inne rzeczy codziennego użytku.

To jednak nie wszystko, bo prawdziwą rewelacją okazało się być odnalezienie francuskiego karabinu Lebel, który musiał być używany przez niemieckiego żołnierza. Detektorystom udało się też odnaleźć dwie rury od panzerfaustów, fragment gąsienicy radzieckiego czołgu T-34 i dwa fragmenty pojazdu, który na razie nie został jeszcze zidentyfikowany.

Ciekawostką weekendowych poszukiwań było też odnalezienie pisuaru, wykonanego w listopadzie 1941 roku. W pisuarze znajdowały się odważniki o wadze 5 kg i 2,5 kg. Sporo poważnych znalezisk jak na dwa dni poszukiwań. Jakiego sprzętu używają członkowie “Strefy Miedwie”? – Różnego. Od “kanarków” do bardziej zaawansowanych Rutusów i Garrettów – piszą w mediach społecznościowych. – Mamy też dwa polskie wykrywacze jeszcze z ubiegłego wieku – dodają.

O znalezieniu karabinu i rur od panzerfaustów powiadomiona została Komenda Powiatowa Policji w Stargardzie. Ostatecznie nie stwierdzono jednak, by znaleziska mogły stanowić jakiekolwiek zagrożenie.

Wszystkie odkryte przedmioty trafią teraz do starosty stargardzkiego. O ich ostatecznym losie zdecyduje Zachodniopomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków. – Chcielibyśmy, aby nasze znaleziska docelowo zasiliły planowaną w Bielkowie izbę pamięci” – przyznają członkowie “Strefy Miedwie”. – Do tego czasu było dobrze, gdyby trafiły na przechowanie do stargardzkiego muzeum – dodają.

 

Uczestnicy projektu Strefa Miedwie proszą o pomoc osoby, które posiadają jakiekolwiek informacji na temat obozów w Bielkowie. Kontaktować się można przez fan-page lub przez Urząd Gminy w Kobylance (tel. 91 578 85 43, e-mail: marcin_lewicki@kobylanka.pl).

Doceń i poleć nas:

Poprzedni artykułGrupa Częstochowska “Perun” z niesamowitym odkryciem. To siekierka z epoki brązu
Następny artykuł“Poszukiwacze historii” na tropie zatopionego działa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here