Historia już na tym etapie mogłaby posłużyć za scenariusz do niezłego filmu historycznego. Wciąż jednak nie znamy jej zakończenia. Choć środowisko poszukiwaczy skarbów i odkrywców historii podchodzi w większości do sprawy sceptycznie, w każdym tli się krzta nadziei, że pociąg, o którym mowa, istnieje i że w końcu natrafiono na wiarygodny trop. Jeśli to, o czym mówią rzekomi odkrywcy, okaże się prawdą, sprawa i oni sami przejdą do historii. Jeśli nie – nikt nigdy nie potraktuje już poważnie podobnych sygnałów.

18 sierpnia 2015 r. – Media po raz pierwszy podają informację o dwóch mężczyznach, którzy za pośrednictwem kancelarii prawnej zgłosili Starostwu Powiatowemu w Wałbrzychu odnalezienie pociągu „z czasów II wojny światowej, zawierającego  prawdopodobnie dodatkowe urządzenia w postaci dział samobieżnych, ustawionych na platformach o całkowitej długości około 150 metrów”. Znalazcy domagają się 10% znaleźnego. Pojawiają się spekulacje, że odnaleziony pociąg może być legendarnym „złotym” składem, który opuścił Wrocław tuż przed przejściem frontu, wywożąc tony złota oraz zrabowane dzieła sztuki.

Reklama

19 sierpnia 2015 r. – W mediach pojawia się informacja, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego już od kilku tygodni wiedziało o rzekomym odnalezieniu pociągu. Jeden ze znalazców ma być nawet znajomym wysokiego rangą przedstawiciela Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, „który odezwał się po latach”.

20 sierpnia 2015 r. – Światowe media, w tym BBC, Fox News, CNN i Sky News, informują o odkryciu w okolicach Wałbrzycha pociągu pancernego z czasów II wojny światowej. O sprawie wypowiadają się też historycy, poszukiwacze skarbów i regionaliści, którzy do rewelacji podchodzą sceptycznie. Sugeruje się nawet, że zamieszanie wokół sprawy to element kampanii promocyjnej regionu lub działania zapowiadające pojawienie się książki lub filmu o tajemnicach Dolnego Śląska.

26 sierpnia 2015 r. – W wałbrzyskim ratuszu odbyła się konferencja prasowa, w trakcie której poinformowano, że pociąg znajduje się na terenie Wałbrzycha. Władze miasta poinformowały oficjalnie o sprawie Ministerstwo Skarbu, Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na konferencji nie pojawili się odkrywcy, którzy – po przypadkowym ujawnieniu ich danych – czują się zagrożeni.

27 sierpnia 2015 r. – Po konferencji, która odbyła się w wałbrzyskim ratuszu, sprawą zainteresowały się media w całej Polsce. Dolny Śląsk przeżywa najazd poszukiwaczy skarbów. Generalny Konserwator Zabytków zaapelował do amatorów poszukiwań, by nie szukali pociągu na własną rękę. „Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że pociąg jest zaminowany” – ostrzegł w oficjalnym komunikacie. Dodał, że jest przekonany o tym, że pociąg istnieje.

28 sierpnia 2015 r. – W trakcie konferencji prasowej Generalny Konserwator Zabytków stwierdził, że widział zdjęcia georadarowe, które w znaczący sposób uprawdopodabniają wiadomość o istnieniu pociągu. Powiedział: „To jest pociąg pancerny. Widziałem platformy, widziałem działa”. Przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie wykluczają, że w pociągu mogą znajdować się dzieła sztuki. W trakcie konferencji padają słowa, które sugerują, że informację o pociągu przekazała ustnie osoba, która brała udział w jego ukrywaniu: „Ta osoba na łożu śmierci przekazała taką informację ze szkicem, gdzie to znalezisko ewentualnie się znajduje”. Media podają, że pociąg stoi między 61 a 65 kilometrem trasy kolejowej Wrocław – Wałbrzych. Wśród poszukiwaczy skarbów zdania są podzielone. Jedni uważają, że „sprawa wygląda na coraz bardziej wiarygodną”, inni twierdzą, że to tylko „wakacyjna historia, a cała sprawa wymknęła się spod kontroli”.

29 sierpnia 2015 r. – Po konferencji prasowej Generalnego Konserwatora Zabytków, w trakcie której on sam stwierdził, że pociąg „na 99% istnieje”, pojawiły się pierwsze roszczenia ze strony Światowego Kongresu Żydów. Szef kongresu Robert Singer oświadczył, że „przedmioty, które zostaną odkryte w Polsce, mogły być zrabowane Żydom przed wysłaniem ich na śmierć. […] Jest istotne, żeby podjąć wszelkie działania w celu zwrotu mienia prawowitym właścicielom lub ich spadkobiercom”. Z kolei rosyjski prawnik Michaił Joffe stwierdził, że Rosja ma prawo rościć sobie prawa do skarbów odkrytych w pociągu, ponieważ mogły one zostać zrabowane na terytorium ZSRR. Po słowach Generalnego Konserwatora Zabytków i potwierdzeniu, że pociąg istnieje, o sprawie rozpisują się media na całym świecie – od Ameryki Południowej po Australię. Pojawiają się sugestie, że w pociągu może znajdować się legendarna Bursztynowa Komnata, a nawet ciała więźniów z Gross-Rosen. Entuzjazm przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego studzą naukowcy i badacze. Część z nich wzburzona jest słowami Generalnego Konserwatora Zabytków. Naukowcy twierdzą, że nie należy zbyt szybko przesądzać o istnieniu pociągu. Na sprawie korzysta tymczasem Dolny Śląsk, który przeżywa najazd turystów i poszukiwaczy skarbów.

30 sierpnia 2015 r.  Na 31 sierpnia zapowiedziano zwołanie sztabu kryzysowego w sprawie poszukiwań pociągu. Zespół powołany przez wojewodę dolnośląskiego Tomasza Smolarza ma zapoznać się z dokumentami sprawy i opracować plan dotarcia do znaleziska. Tymczasem Generalny Konserwator Zabytków powiedział w radiowej Jedynce, że zawartość pociągu poznamy nie wcześniej, niż za kilka miesięcy. Raz jeszcze odniósł się do zdjęcia georadarowego, o którym wspomniał w trakcie konferencji prasowej: „Ja to widziałem, trochę przypomina to malarstwo secesyjne, ale można było zobaczyć tam kontury, które pokazują pociąg”. Miłośnicy historii Dolnego Śląska prześcigają się we wskazywaniu potencjalnych lokalizacji ukrycia „złotego” pociągu. Najbardziej prawdopodobna, zdaniem internautów, jest dolina Lubiechowskiej Wody. W godzinach wieczornych w pobliżu miejsca ukrycia pociągu wybuchł pożar. Spaliło się 200 metrów kwadratowych lasu.

31 sierpnia 2015 r. – Sprawa „złotego” pociągu doczekała się szerokiego komentarza w mediach niemieckich. „Sueddeutsche Zeitung” zarzucił polskiemu rządowi „niezręczny sposób informowania” o znalezisku. Sugeruje też, że w tym przypadku może chodzić jedynie o „kaczkę u schyłku lata” a „pociąg pancerny nie istnieje i że generalny konserwator zabytków dał się nabrać na oszustwo”. Media potwierdzają, że pożar, który wybuchł w pobliżu domniemanego miejsca ukrycia pociągu, mógł być wynikiem celowego podpalenia. W okolice Wałbrzycha napływają poszukiwacze przygód z całej Europy. Na miejscu są też zagraniczni dziennikarze. Lokalne portale, w tym walbrzych24.com zapowiadają, że teren odkrycia ma zostać ogrodzony a na miejsce zmierza wojsko, by zabezpieczyć okolice i uniemożliwić dostęp do miejsca osobom postronnym. Informację tę potwierdzono na konferencji prasowej po posiedzeniu zespołu zarządzania kryzysowego, który zapowiedział przybycie i przebadanie terenu przez wojsko. Wprowadzono zakaz wstępu do lasów i na tereny kolejowe. Władze miasta podchodzą do sprawy z „najwyższa ostrożnością”, ale nie podzielają wcześniejszego entuzjazmu przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wojewoda dolnośląski powiedział, że w dokumentach, które zostały mu przekazane, nie ma zdjęcia georadarowego, a jedynie nieczytelne mapy: „Walor poznawczy zgłoszenia nie jest wyższy od tych, które pojawiały się w ostatnich latach i dziesięcioleciach”. Tymczasem prezes fundacji Thesaurus Piotr Lewandowski skierował zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez Generalnego Konserwatora Zabytków (przekroczenie uprawnień i wymuszenie działań innych służb i organów publicznych w celu usunięcia nieistniejącego zagrożenia). Domaga się także od minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzaty Omilanowskiej zdymisjonowania generalnego konserwatora zabytków.

1 września 2015 r. – Choć podczas konferencji prasowej zwołanej po posiedzeniu zespołu zarządzania kryzysowego próbowano ostudzić emocje związane z odnalezieniem „złotego” pociągu, zainteresowanie całą sprawą nie słabnie. Minister obrony narodowej zgodził się na to, by żołnierze zbadali teren, na którym może znajdować się pociąg. Koszty badań poniosą najprawdopodobniej służby wojewody dolnośląskiego. Teren zabezpieczony jest obecnie przez policję, straż leśną, strażników miejskich i straż ochrony kolei. Tymczasem fundacja Czartoryskich zgłosiła gotowość do przyjrzenia się zawartości pociągu. Podobne pismo do minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzaty Omilanowskiej wystosował już wcześniej Park Wielokulturowy Stara Kopalnia. Według informacji portalu tvn24.pl, Generalny Konserwator Zabytków, który wcześniej stwierdził, że pociąg „na 99% istnieje”, „nie będzie więcej zabierał  głosu w sprawie złotego pociągu, który ma być ukryty w okolicach Wałbrzycha”.

2 września 2015 r. – Według portalu tvn24.pl, żołnierze, którzy mają przebadać miejsce wskazane przez odkrywców, są już w drodze do Wałbrzycha. Termin badań nie został jeszcze wyznaczony, nie zostanie jednak podany do publicznej wiadomości. Miejsce ukrycia pociągu jest pilnie strzeżone i monitorowane. O sprawie „złotego” składu po raz pierwszy wypowiedziała się minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzata Omilanowska. Stwierdziła, że „to w tej chwili bardziej wiara, nadzieja i zaufanie w jakieś legendy”. Sprawę skomentował również prezes Narodowego Banku Polskiego prof. Marek Belka, który stwierdził, że „to jest jakaś kaczka”. Sceptycznie do informacji o odkryciu „złotego” pociągu podszedł też Bogusław Wołoszański, który poświęcił rewelacjom wpis na swoim blogu. Można przeczytać w nim między innymi: „Skąd, na boga taki zapas złota w upadającej III Rzeszy?! A skąd na Dolnym Śląsku sztaby złota? Z banku we Wrocławiu? Złoto przechowywano tylko w banku centralnym, a z Reichsbanku w Berlinie zostało wywiezione do kopalni w Merkers, gdzie znaleźli je żołnierze amerykańscy”. Część historyków ma jednak wciąż nadzieje na odkrycie legendarnego pociągu.

3 września 2015 r. – Bez względu na dalszy ciąg wydarzeń, w historię o „złotym” pociągu inwestuje Wałbrzych i okoliczne samorządy. W związku z ogromnym zainteresowaniem sprawą, wprowadzono specjalny pakiet pobytowy dla turystów, obejmujący między innymi zwiedzanie zamku Książ, Starej Kopalni i innych miejscowych atrakcji. Powstają też serie gadżetów z logo akcji „Explore Wałbrzych”. Tymczasem „Super Express” przywołuje opinię dziennikarza i publicysty Dariusza Baliszewskiego, który twierdzi, że jeśli cała historia okaże się nieprawdziwa, to odkrywcy powinni ponieść konsekwencje. I choć cała sprawa powoli przycicha, wziąć pojawiają się kolejne rewelacje – głównie w bulwarówkach i lokalnych portalach, które publikują między innymi artykuły: „Złoty pociąg miał zapewnić powrót Hitlera” czy „Wnuki Werwolfu strzegą złotego pociągu”.

4 września 2015 r. – W rozmowie z „Panoramą” TVP2 Piotr Koper i Andreas Richter – osoby, które zgłosiły fakt znalezienia „złotego” pociągu, po raz pierwszy od 18 sierpnia publicznie wypowiedziały się w sprawie. Twierdzą, że posiadają „niezbite dowody na jego [pociągu] istnienie”. Powiedzieli też, że mają deklarację sponsorów, którzy zainwestują w badanie miejsca, w którym, według nich, ukryto pociąg. Dodali, że to nie oni rozpętali medialną burzę w sprawie składu, a wszystkiemu winien jest „wyciek dokumentów”, a także, że nigdy nie warunkowali ujawnienia miejsca, gdzie znajduje się pociąg od otrzymania znaleźnego. Tymczasem na miejscu odkrycia pojawili się żołnierze, którzy przeprowadzają wstępny rekonesans przed podjęciem specjalistycznych badań.

5 września 2015 r. – Stowarzyszenie Dolnośląska Grupa Badawcza, do którego należeli Piotr Koper i Andreas Richter, podjęło decyzję o wykluczeniu ich z grupy z uwagi na „przypisanie sobie wszelkich praw do potencjalnego znaleziska”. Członkowie stowarzyszenia podkreślili w wydanym oświadczeniu, że „pierwszym inicjatorem zgłaszającym ten temat [„złotego” pociągu] na zebraniach Stowarzyszenia był Tadeusz Słowikowski”, emerytowany górnik, który bada temat składu od kilkudziesięciu lat.

6 września 2015 r. – Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak zapowiedział, że 7 września ma otrzymać raport z wstępnego rekonesansu żołnierzy, którzy od kilku dni przebywają w okolicach Wałbrzycha. Zapytany przez dziennikarzy o to, co sądzi na temat „złotego” pociągu, odpowiedział: „Nie wiem, czy ten pociąg w ogóle jest”.

7 września 2015 r. – Media coraz częściej przywołują historię Tadeusza Słowikowskiego, emerytowanego górnika, okrzykniętego przez dziennikarzy „pierwszym poszukiwaczem złotego pociągu”. Rodzina Słowikowskiego oskarża tymczasem Piotra Kopra i Andreasa Richtera o „zawłaszczenie planów”, które należały do Tadeusza Słowikowskiego. Wojsko, które przeprowadzało rekonesans na miejscu wskazanym przez odkrywców, stwierdziło, że przed podjęciem poszukiwań pociągu urządzeniami penetrującymi grunt wymagane jest przygotowanie i oczyszczenie terenu.

9 września 2015 r. – W nocy z 8 na 9 września w Świebodzicach pod Wałbrzychem zginął 39-letni mężczyzna, który próbował dostać się do poniemieckiego grobowca. To pierwsza ofiara gorączki złota na Dolnym Śląsku.

10 września 2015 r. – Dziennikarze „Gazety Wrocławskiej” dotarli do zdjęcia z georadaru, mającego przedstawiać pancerny skład z czasów II wojny światowej. W sprawie zdjęcia, które odkrywcy mieli pokazywać urzędnikom, na łamach „Gazety Wrocławskiej” wypowiedział się dr inż. Jerzy Ziętek z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie: „W życiu nie widziałem takiego zapisu z georadaru […] Widziałem to zdjęcie w lepszej jakości. Widać było, że fragmenty interpretowane jako lufy dział mają inną rozdzielczość niż pozostałe elementy tego obrazu. Moim zdaniem to jakiś przekręt”. Tymczasem na miejscu wskazanym przez odkrywców trwają przygotowania do przeprowadzenia badań. Wstęnym oczyszczeniem terenu zajmie się spółka PKP PLK. Do końca tygodnia ma także zostać podpisana umowa, w której określony zostanie zakres dalszych działań. Starosta wałbrzyski poinformował, że do urzędu wpłynęły trzy zawiadomienia dotyczące odkrycia w okolicach Walimia tunelu kolejowego z czasów II wojny światowej. Zgłoszenia dokonał Piotr Szpakowski, prezes stowarzyszenia Riese.

11 września 2015 r. – Odkrywcy – Piotr Koper i Andreas Richter – podkreślili w programie „Uwaga”, że nie popełnili błędu w swoich badaniach. Twierdzą, że „pociąg jest w wąwozie i jest zasypany”. Przypuszczają, że znajduje się tam prototyp broni.

13 września 2015 r. – Wojsko zapowiedziało, że wkrótce w domniemanym miejscu ukrycia pociągu znów pojawi się wojsko. Tym razem będą to specjaliści inżynierii wojskowej i chemicy.

15 września 2015 r. – Wzdłuż linii kolejowej rozpoczęły się prace, których celem jest oczyszczenie terenu. Mogą one potrwać nawet kilkanaście dni. Po usunięciu drzew i krzewów w domniemanym miejscu ukrycia pociągu pojawi się wojsko. Pod Wałbrzychem są już przedstawiciele Muzeum Wojska Polskiego, którzy chcą przeprowadzić pierwsze profesjonalne badania weryfikacyjne. Tymczasem do Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu składane są kolejne zawiadomienia o odkryciu tajemniczych miejsc. Jedno z nich dotyczy zasypanego tuneli w gminie Mieroszów.

16 września 2015 r. – Przedstawiciele Muzeum Wojska Polskiego i redakcja programu „Było nie minęło” nie otrzymali zgody na przeprowadzenie badań weryfikacyjnych, które miały potwierdzić istnienie „złotego” pociągu.

18 września 2015 r. – Media donoszą o kolejnych zawiadomieniach o odkryciu tajemniczych miejsc. Tym razem są to aż cztery lokalizacje – trzy „zasypane tunele lub pomieszczenia” i jeden „podziemny tunel lub pomieszczenia”. Zawiadomienie złożone zostało przez obywatelkę Niemiec, która dołączyła do niego fotografie i mapy, wskazujące zgłoszone miejsca.

22 września 2015 r. – Teren, gdzie ma znajdować się „złoty” pociąg, został oczyszczony z drzew i krzewów. Na miejscu pojawili się patrol saperski z Brzegu i jednostka sapersko-inżynieryjna. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że do zabezpieczenia terenu przygotowuje się wojsko. W Wałbrzychu mają pojawić się między innymi jednostki przeciwchemiczne. Wszystko wskazuje na to, że trwają przygotowania do przeprowadzenia badań weryfikacyjnych i zlokalizowania legendarnego tunelu, w którym według odkrywców ma znajdować się „złoty” pociąg.

23 września 2015 r. – Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury w Wałbrzychu. Według Barbary Nowak-Obelindy, odkrywcy „złotego” pociągu, Piotr Koper i Andreas Richter, działali bezprawnie, gdyż na prowadzenie badań nie mieli pozwolenia Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Już wcześniej prawnik Martyna Kośka na łamach serwisu dziennik.walbrzych.pl zwracała uwagę na fakt, że odkrywcom pociągu, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, nie należy się nagroda.

28 września 2015 r. – Miejsce, w którym ma znajdować się „złoty” pociąg jest sprawdzane przez saperów.

2 października 2015 r. – Saperzy zakończyli prace wzdłuż torów kolejowych. W trakcie prac natrafiono jedynie na pojedyncze sztuki amunicji z czasów II wojny światowej.

21 października 2015 r. – Media donoszą, że prokuratura przekazała policji prowadzenie sprawy odkrywców „złotego” pociągu. Miesiąc wcześniej Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury w Wałbrzychu. Według Barbary Nowak-Obelindy, odkrywcy „złotego” pociągu, Piotr Koper i Andreas Richter, działali bezprawnie, gdyż na prowadzenie badań nie mieli pozwolenia Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

22 października 2015 r. – Wiadomo, że gotowość do szukania „złotego” pociągu wyraziły instytucje naukowe, muzea, redakcje telewizyjne i stowarzyszenia zrzeszające pasjonatów i poszukiwaczy skarbów. Oferty, które złożono władzom Wałbrzycha, mają polegać na przeprowadzeniu bezpłatnych i bezinwazyjnych badań. Tymczasem portal fakt.pl opublikował zdjęcia „złotego” pociągu. Widać na nich porozrzucane wokół platform skrzynie ze sztabami złota lub srebra. Prędko okazało się jednak, że to nieudolny fotomontaż.

23 października 2015 r. – Do Starostwa Powiatowego w Jaworznie trafiło zgłoszenie, w którym wskazano lokalizację podziemnych budowli. Według odkrywcy mogą w nich znajdować się cenne dzieła sztuki, ukryte pod koniec II wojny światowej. Znalazca domaga się 10 procent znaleźnego.

15 grudnia 2015 r. – Naukowcy Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie w trakcie konferencji, którą zorganizowano w Wałbrzychu, przedstawili wyniki swoich prac. Stwierdzili oni, że w miejscu badań „tunel może jest, ale pociągu nie ma”. Na tej samej konferencji „odkrywcy” przedstawili i podtrzymali swoje wcześniejsze ustalenia.

2 stycznia 2016 r. – W rozmowie z portalem tvn24.pl geolog Michał Banaś stwierdził, że na wykonanych przez niego fotografiach aparatem termograficznym w podczerwieni widać wyraźną anomalię termiczną. Według niego „to jest twardy dowód na to, że coś dziwnego tam jest”.

2 marca 2016 r. – Tomasz Michniewicz, który jako jedyny Polak został wpuszczony na pokład łodzi Mel Fisher’s Treasures, najsłynniejszej ekipy poszukiwaczy skarbów na świecie, w wywiadzie dla zdziennikaodkrywcy.pl na pytanie o „złoty” pociąg odpowiedział: „Obserwując wszystko, co działo się w mediach wokół tego tematu uważam, że jest to bardzo dobrze rozegrana partia, nosząca wszelkie przejawy działalności światowych, zawodowych poszukiwaczy skarbów. Jeśli panowie faktycznie ten pociąg znaleźli, wyczyścili najważniejsze artefakty zanim udali się do mediów. Jeśli mają tylko jakieś wątłe tropy, cała operacja jest obliczona na wyciągniecie forsy od naiwnych inwestorów. Gdyby mieli poważne ślady i byli naprawdę o krok od takiego znaleziska, nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli. Panowie zbyt profesjonalnie to prowadzą, żeby popełnić taki szkolny błąd. Na mnie ta operacja robi duże wrażenie, ale z powodów innych, niż na zwykłym Kowalskim”.

5 kwietnia 2016 r. – W połowie maja mają rozpocząć się prace nad odkopaniem pociągu. Po podpisaniu umowy z PKP i uzyskaniu zgody Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych ma pojawić się ciężki sprzęt. Prędko okazało się, że przedstawione terminy okazały się nierealne.

23 czerwca 2016 r. – Media podają informację, że „odkrywcy” pociągu otrzymali oficjalną zgodę Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków na prowadzenie dalszych prac. Prace ziemne mają rozpocząć się w lipcu lub sierpniu.

9 sierpnia 2016 r. – Na oficjalnej stronie XYZ Spółki Cywilnej Piotr Koper & Andreas Richter pod adresem xyz-spolkacywilna.pl śledzić można informacje na temat przygotowań do rozpoczęcia prac ziemnych. 12 sierpnia rozpocząć się mają prace przy budowie ogrodzenia, ustawione mają być kontenery socjalne. Wtedy też rozpoczną się prace porządkowe. 13 sierpnia niwelowany będzie teren pod prace badawcze. 14 sierpnia rozpoczną się prace pomiarowe, 15 sierpnia będą kontynuowane. 16 sierpnia na teren przy tzw. 65 kilometrze wjedzie ciężki sprzęt i rozpoczną się wykopy kontrolne.

10 sierpnia 2016 r. – Na stronie xyz-spolkacywilna.pl opublikowano materiał filmowy – rozmowę z Andrzejem Gaikiem, który pełni funkcję rzecznika prasowego akcji:

Reklamaksiazkioposzukiwaczach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here