Nie ma regionu, który nie miałby swoich pasjonatów historii. Jedni jednak działają bardziej aktywnie, inni mniej. Do tej pierwszej grupy zaliczyć można członków Goleniowskiego Stowarzyszenia Eksploracji Historycznej „Biały Grosz”, które skupia też detektorystów. I choć wszyscy wiedzą, że poszukiwanie zabytków ekscytuje, to jest to tylko jedna z wielu aktywności grupy. O pozostałych, a także o problemach, z jakimi na co dzień spotykają się miłośnicy historii, rozmawiamy z Wojciechem Jandą – prezesem stowarzyszenia.

zdziennikaodkrywcy.pl: – Przez wiele lat nikt nie zauważał lub nie chciał zauważyć, że grupy skupiające detektorystów, poza eksploracją okolicznych terenów, podejmują w swojej okolicy wiele pożytecznych aktywności. Niektórzy sprzątali cmentarze, inni organizowali wykłady, jeszcze inni zaopiekowali się niszczejącymi zabytkami. Wy zagospodarowaliście u siebie każdy możliwy obszar aktywności miłośników historii. Skąd tyle pomysłów i energii do działania?

Wojciech Janda: – Pomysły rodziły się od samego początku powstania „Białego Grosza”. Członkami stowarzyszenia są nie tylko detektoryści, ale i lokalni pasjonaci historii. Wśród nas są również nauczyciele. Na początku powstania stowarzyszenia za jeden z głównych celów przyjęliśmy propagowanie historii, nie tylko tej powiatowej. Zaczęliśmy od porządkowania ewangelickich cmentarzy, których w naszej okolicy jest sporo. Do tych działań angażujemy młodzież z okolicznych szkół oraz mieszkańców danej miejscowości, bo to scala ich jako społeczność oraz gwarantuje, że będą dalej dbać o dany cmentarz w ich miejscowości. Później doszły darmowe wycieczki po Goleniowie dla szkół i mieszkańców. Pokazujemy, jak wyglądało miasto przed 1945 rokiem, ile budynków znikło w trakcie działań wojennych, jak i po wojnie. Opowiadamy historię miasta od początku jego powstania, wskazujemy miejsca, gdzie były ciekawe zabytki i zakłady, na przykład browary. Prowadzę równiez wycieczki po powiecie, oczywiście to już autami. Pokazuję miejsca, gdzie nikt nigdy nie był, a które stanowią bardzo dużą atrakcję historyczną i nie tylko, ale są mało znane i nie oznaczone.

– Przejdźmy do poszukiwań. W czym się specjalizujecie?

– Na początku warto powiedzieć, że wszelkie poszukiwania prowadzimy po uprzednim otrzymaniu stosownych pozwoleń. Szukamy każdego przedmiotu mającego znamiona historyczne. Nie ma sprecyzowanej specjalizacji, ale na pewno nie nurkujemy. Większość poszukiwań odbywa się przy okazji porządkowania niektórych terenów. Dla przykładu, otrzymaliśmy pozwolenie na odsłonięcie systemu umocnień obrony przeciwlotniczej (bunkry amunicyjne, betonowe stanowiska dział obrony przeciwlotniczej, ochraniające zakłady benzyny syntetycznej w Policach). Te działania również prowadziliśmy z uczniami oraz wszystkimi chętnymi, a nierzadko jeździliśmy tam całymi rodzinami. Dzień ciężkiej pracy kończyliśmy ogniskiem. Szukamy również usilnie zakopanych pomników poświeconym poległym mieszkańcom danej wsi w okresie I wojny światowej. Na restaurowanych cmentarzach szukamy żeliwnych krzyży i to z bardzo dobrym skutkiem, co można zobaczyć na zdjęciach.

– Jakie odkrycia macie na swoim koncie i gdzie można je oglądać?

– Na chwilę obecną jeden z pomników z okresu I wojny światowej znaleźliśmy w miejscowości Wojcieszyn koło Nowogardu. Został wyciągnięty i ustawiony. Całość prac wykonaliśmy wraz z mieszkańcami, akcja odbiła się szerokim echem w mediach. W niedługim czasie zaczniemy wyciągać kolejny, już namierzony, ale jesteśmy w trakcie załatwiania pozwoleń, ponieważ leży na terenie przykościelnym. Odnaleźliśmy i zabezpieczyliśmy odcinek (ok. 4 mb) drewnianej rury wywiezionej na śmietnik przez prowadzącą remont ulic w Goleniowie firmę. Teraz rura jest dostępna do oglądania w Ośrodku Dokumentacji Ziemi Goleniowskiej. Z kolei w lesie pod Goleniowem znaleźliśmy i przetransportowaliśmy do w/w ośrodka pomnik weteranów I wojny z Goleniowa z 1926 roku. Kolejnym pomnikiem przywiezionym z terenu leśnego w okolicach Goleniowa (6 km) jest pomnik niemieckiego pilota, który postawili mu tam rodzice żeby mieć gdzie zapalać znicz. Pilot zginął w czasie Bitwy o Anglię. Wszystkie te rzeczy znajdują się w ogródku należącym do ODDZG i można je oglądać.

Poza tym praktycznie każdy z nas coś kolekcjonuje. Ja dla przykładu kolekcjonuję butelki z browarów sprzed 1945 roku, na razie mam ich około 100 sztuk, ale kolekcja rośnie. Inni kolekcjonują stare widokówki czy monety, banknoty. 3/4 kolekcjonowanych rzeczy kupujemy na aukcjach, również tych zagranicznych. Posiadamy sporo pamiątek ze starego Goleniowa od widokówek po butelki, banknoty, emblematy, popielnice, sztućce. Niestety nie mamy gdzie tych rzeczy wystawiać i pokazywać mieszkańcom, a szkoda, bo mamy na pewno dużo więcej niż wspomniany ODDZG.

Uporządkowaliśmy piętnaście cmentarzy ewangelickich. W tym roku dojdzie pewnie kolejnych kilka. Warto nadmienić, że wszystkie akcje prowadzimy wyłącznie w weekendy, bo większość z nas pracuje i tylko wtedy możemy się skupić na swoim hobby. Na pewno odkryć czy też znalezisk byłoby więcej, niestety nie zawsze otrzymujemy pozwolenie, a dotyczy się to głównie Lasów Państwowych. Dla przykładu: w okolicy spadł strącony przez Niemców amerykański bombowiec B-17. Trzech członków załogi nie przeżyło i są do dziś uznawani za zaginionych. My namierzyliśmy gdzie spadł, gdzie prawdopodobnie Niemcy ich pochowali, gdzie Niemcy biwakowali przy szczątkach bombowcach. Niestety Lasy Państwowe nie pozwalają nam na poszukiwania bo „zniszczymy ściółkę”. Wchodzą na ten teren miejscowi, szukając poroża i oni odnajdują rozrzucone części bombowca. Dobrze, że się do nas zgłaszają i oferują sprzedaż tych fantów, co też my czynimy wydając własne pieniądze. Ale warto, bo to historia i jakbyśmy tego nie kupili, to poszłoby na złom. W ten sposób w nasze ręce wpadła radiostacja i aparat fotograficzny z niego. Już je eksponowaliśmy na paru wystawach w mieście.

Kolejny przykład to podstawa od radaru FuMG 65 Wurzburg Riese, który stoi na terenie, gdzie za parę miesięcy bedzie budowany wiadukt. No i historia ta sama, czyli „ściółka leśna” – nie ważne, że za chwilę wjadą tam buldożery, pewnie one bedą się unosić w powietrzu. A my chcieliśmy ją wywieźć z tego terenu na umocnienia obrony przeciwlotniczej pod Świętą, którymi się opiekujemy. Byłoby fajne uzupełnienie umocnień, a tak pewnie zniszczą lub zasypią śmieciami.

– Zainteresowała mnie sprawa aplikacji, którą tworzycie. To wasza kolejna ciekawa inicjatywa. Pozwoli mieszkańcom i turystom na odkrywanie historii z telefonem w ręki. Czy łączenie historii z nowoczesnymi technologiami to dobry pomysł?

– Uważam, że to świetny pomysł, który może trafić do wielu odbiorców. Pomysł zrodził się w Stowarzyszeniu Szanse Bezdroży Gmin Powiatu Goleniowskiego. Mnie i zarazem „Biały Grosz” zaproszono do udziału w przedsięwzięciu z racji tego, że chyba najlepiej znamy teren powiatu pod względem historycznym. A chodziło o wskazanie takich obiektów, które beda naniesione w aplikacji na mapie i trzeba bedzie je odwiedzić, zarejestrować w aplikacji, że się tam było. Po odwiedzeniu kliku takich ciekawych miejsc, można bedzie wygrać nagrody. W mojej ocenie będzie to bardzo cenne przedsięwzięcie, bo pozwoli mieszkańcom i nie tylko poznać ciekawe miejsca historyczne. Dla przykładu niewielu mieszkańców jednej z wsi w naszym powiecie wie, że tuż obok nich stoją ruiny średniowiecznego zamku Hindenburgów .

– Dużym echem odbiła się akcja poszukiwawcza na dawnym cmentarzu w Goleniowie. Jaka jest historia tego miejsca?

– Najprawdopodobniej powstał na początku XX wieku i funkcjonował do końca II wojny światowej. Na tym terenie znajdowały się trzy cmentarze: cmentarz żydowski, tzw. cmentarz bohaterów i cmentarz ewangelicki. Największy z nich był cmentarz ewangelicki. Składał się z 8 kwartałów o przybliżonych wymiarach 48 x 42 metry, podzielony był alejami wysadzanymi drzewami, które przetrwały do dziś. W latach 70-tych teren cmentarza oczyszczono z nagrobków tworząc park XXX -lecia. Cmentarz żydowski najprawdopodobniej został zniszczony przez Niemców, do dziś przetrwały widoczne podstawy ogrodzenia oraz pojedyncze elementy kamienne. Cmentarz znajduje się na wzniesieniu, tuż przy ul. Szczecińskiej po lewej stronie parku. Ten teren został wyłączony z rewitalizacji i jest pod ochroną konserwatorską. Na tzw. cmentarzu bohaterów chowani byli zasłużeni dla miasta mieszkańcy.

Teraz trwa rewitalizacja parku, powstaną ścieżki, oświetlenie. Będą nowe nasadzenia drzew. Układ alei na byłym cmentarzu bedzie zachowany. Po otrzymaniu pozwoleń postanowiliśmy przeszukać cmentarz pod kątem pozostałości krzyży czy ogrodzeń. Trochę odnaleźliśmy, ale nie ma co ukrywać, że jesteśmy zawiedzeni tak małą skalą odnalezionych przedmiotów. Wygląda na to, że w latach 70-tych bardzo skutecznie wyczyszczono teren cmentarza. W najbliższą sobotę wchodzimy ponownie na jego teren, żeby dokończyć przeszukiwanie – mamy nadzieję, że tym razem odkryjemy dużo więcej.

– Na pewno wiele osób interesuje, skąd wziął się „Biały Grosz” wpisany w nazwę waszego stowarzyszenia?

– W roku 1357 roku Goleniów otrzymał prawo bicia własnych monet. Od 1385 miasto mogło bić swoje denary, określane jako „Weisspfennige”, czyli białe fenigi, a nazywane goleniowskim białym groszem. Biały dlatego, że taka była barwa monety, w której skład wchodził stop miedzi srebra. Chcieliśmy nawiązać do historii miasta i stąd ta nazwa.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here