Szeląg toruński, odnaleziony przeze mnie w lasach pod Iławą. Historia monety sięga połowy XV w., gdy miasta pruskie wystąpiły przeciw Zakonowi Krzyżackiemu (fot. Łukasz Szczepański)

Podsumowując miniony rok, można by na wstępie sparafrazować dwa znane przysłowia: “Poszukiwacza poznaje się po tym, jak zaczyna i jak kończy” i “Wszędzie dobrze, ale w lesie najlepiej”. Nie wiem, czy to już tradycja, czy po prostu przyzwyczajenie, ale od wielu lat sezon rozpoczynam i kończę w tym samym miejscu – w dość niepozornym fragmencie lasu. Sam zbytnio go nie eksploatuję, zachowując wyłącznie na dwie okazje: pierwsze i ostatnie kopanie w roku. A to oznacza, że wrócę tam już niedługo. Jak tylko zniknie śnieg.

Ostatni sezon rozpocząłem, z uwagi na niesprzyjające warunki atmosferyczne, stosunkowo późno. Gdy już jednak znalazłem się w terenie, pierwsze odkrycie nie kazało na siebie długo czekać. Już po sprawdzeniu pierwszego sygnału, kilkanaście minut po pierwszym włączeniu wykrywacza metali, trzymałem w dłoniach szeląg toruński Kazimierza Jagiellończyka – monetę, z którą wiąże się historia sięgająca roku 1454. I to także w kontekście mojego miasta.

3 lutego 1454 roku Iława – wśród wielu innych miast, sprzeciwiając się polityce zakonu – przystąpiła do Związku Pruskiego. Trzy dni później wybuchło powstanie miast pruskich przeciw Krzyżakom. Jeszcze w lutym Jan Bażyński, jeden z przywódców opozycji antykrzyżackiej, szlachcic pruski pochodzący z lubeckiej rodziny Fleming, przybyłej na teren Warmii w celach kolonizacyjnych w pierwszej połowie XIII wieku, pojechał do Krakowa, aby prosić króla Kazimierza Jagiellończyka o przyłączenie Prus do Polski. 6 marca król polski wydał akt inkorporacji ziem państwa krzyżackiego. Był to początek wojny trzynastoletniej. W kwietniu Kazimierz Jagiellończyk odebrał hołd od części miast pruskich. 12 kwietnia 1454 roku deklarację hołdowniczą złożyli mieszkańcy Iławy, których reprezentowali Casper Vegir i Casper Neubauer.

Na czas wojny Kazimierz Jagiellończyk zezwolił mieszkańcom Torunia, Gdańska, Elbląga i Królewca na bicie własnych monet. Toruń otrzymał prawo bicia monet srebrnych i złotych. W mennicy toruńskiej wybijano denarki typu guziczkowego z wyobrażeniem podwójnego krzyża jagiellońskiego oraz szelągi toruńskie. Na awersie szelągów znajdowała się tarcza z podwójnym krzyżem jagiellońskim i napisem: “KASIMIR DGR POLONIE”, zaś na rewersie orzeł ziem pruskich z koroną na szyi i mieczem uniesionym nad głową. W otoku umieszczono napis: “MONETA TORVNENSIS”. To tę monetę odnalazłem w lasach pod Iławą na w kwietniu 2013 roku. Było to moje pierwsze odkrycie ostatniego sezonu.

25 listopada 1454 roku po klęsce pod Chojnicami Iława przeszła na stronę zakonu krzyżackiego. Władzę w mieście objął komtur ostródzki Wilhelm von Eppingen. Tak skończył się krótki epizod, związany z przynależnością Iławy do Związku Pruskiego – opozycji miast pruskich wobec polityki zakonu krzyżackiego.

Choć odkrycie srebrnego szeląga toruńskiego mogło zapowiadać kolejne znaleziska, w rzeczywistości było inaczej. Cały rok okazał się być stosunkowo marny, choć też, w porównaniu do pozostałych lat, rzadko można było mnie spotkać w terenie. Głównie ze względu na intensywne prace nad “Tajemnicami pogranicza”, książki mojego autorstwa, która ukazała się na rynku wydawniczym w maju 2013 roku i inne zobowiązania, wynikające z promocji nowej publikacji. Warto w tym miejscu dodać, że osią wspomnianej książki stało się odnalezienie przeze mnie tarczy nawiązującej do plebiscytu z 1920 roku – gdyby nie to odkrycie, książka w takim kształcie zapewne by nie powstała.

Ostatnią wyprawę w 2013 roku zaplanowałem na 29 grudnia. Kilka lat temu o tej porze roku las przykrywała gruba warstwa śniegu. W tym, podobnie jak w zeszłym roku, pogoda była jednak sprzyjająca i wręcz zachęcała do poszukiwań. Dzień – jak się okazało – nie był owocny. W kieszeni, po kilkugodzinnym wypadzie, miałem jedną monetę: srebrne 3 krajcary z 1805 roku. Poszukiwania dobiegały końca. Powoli zmierzałem w stronę samochodu. Byłem jednak zadowolony z samego faktu kopania w ostatnich dniach grudnia. Na zakończenie dnia, przy niewielkim zagłębieniu, w sąsiedztwie leśnego jeziorka, wykrywacz dał słaby sygnał – ostatni w 2013 roku. Kopałem niechętnie. Miejsce naszpikowane było różnego rodzaju śmieciami. To, co dało sygnał, znajdowało się jednak stosunkowo głęboko, a to dawało pewne nadzieje, że nie jest to zwykły kapsel.

I – jak się po kilku minutach okazało – warto było wykazać się cierpliwością. To, co czekało na mnie w ziemi, zrekompensowało nie tylko słaby dzień, ale i cały rok. Dwa dni później znalezisko trafiło w depozyt Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie.

Choć było to moje pierwsze znalezisko tego typu, od razu wiedziałem, co trzymam w rękach – było to wczesnośredniowieczne dolne okucie pochwy miecza. Cudowne znalezisko pozwalające wejrzeć o ponad dziesięć wieków wstecz – do krainy plemiom pruskich, walczących między sobą, opierających się kolejnym próbom chrystianizacji i ekspansji zakonu krzyżackiego.

Dolne okucie pochwy miecza – odnalezione przeze mnie w lasach pod Iławą – wykonano z brązu. Historia tego niezwykłego przedmiotu sięga połowy X wieku (fot. Łukasz Szczepański)

Okucie, należące najpewniej do wojownika plemienia pruskiego, poza zastosowaniem praktycznym, czyli wzmocnieniem i zabezpieczeniem pochwy przed uszkodzeniem, pełniło też w przeszłości funkcje estetyczne, a być może i symboliczne – jako wyznacznik statusu społecznego, władzy, przynależności do drużyny czy pełnionej w plemieniu funkcji. Odnalezione przeze mnie okucie – pięknie zdobione, co widać na zdjęciu – wykonane zostało z brązu. Wydatowano je wstępnie na drugą połowę X wieku.

Trzewik, zgodnie z typologią Paulsena zakwalifikowany do typu II.4, powstał zapewne w pracowni na terenie Skandynawii, a pod Iławę trafił w drodze wymiany lub jako łup wojenny. Nie wiadomo, czy został zgubiony przez wojownika, czy utracony w czasie walki. Niewykluczony jest drugi scenariusz, bo znajdujący się w okolicy gród wodza plemienia pruskiego był w przeszłości z pewnością oblegany i zdobyty, co potwierdziły badania archeologiczne.

Na koniec dygresja techniczna. Srebrny szeląg toruński Kazimierza Jagiellończyka wyszedł spod cewki Minelaba X-terry 705, trzewik pochwy miecza odnalazłem przy użyciu Armanda Dominatora 2. Oba znaleziska 31 grudnia przekazane zostały w depozyt Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here