Góra Zamkowa w Wilnie, na której w 1934 roku odkryto przypadkiem część legendarnego skarbu, zakopanego w lochach zamczyska w połowie XVII wieku

Gdy w marcu 1934 roku podczas prac restauratorskich i konserwatorskich na Górze Zamkowej w Wilnie robotnicy pracujący przy wydobywaniu gruzu natknęli się na zbutwiały mieszek skórzany, który skrywał ponad pół kilograma srebrnych monet, nikt nie przypuszczał, że może być to część legendarnego skarbu, zakopanego w lochach zamczyska w połowie XVII wieku. Przesycone kosztownościami ziemie dawnej II Rzeczpospolitej podobnych skarbów skrywają wiele. Ukryte w czasach wojen lub pokoju na polach, przy starych traktach, w lasach czy pod korzeniami sędziwych drzew, wciąż czekają na swoich, często przypadkowych odkrywców.

Odkrycie części legendarnego skarbu, który ukryty został w podziemiach wileńskiego zamku, nastąpiło w trakcie robót gruntowych na terenie dawnego domu mieszkalnego Górnego Zamku, w partii komnat, na głębokości półtora metra. Odkopany wraz z gruzem zbutwiały skórzany mieszek zawierał ponad pół kilograma srebrnych monet, głównie hiszpańskich i sycylijskich talarów oraz bardzo cenną agrafę ze szczerego złota z epoki późnego renesansu włoskiego. Skarb w całości trafił do wileńskiego muzeum.

Monety litewskie na Wołyniu

O ile do podobnych, mniejszych czy większych odkryć, dochodziło w dawnej Polsce właśnie przy pracach restauratorskich i konserwatorskich, o tyle wiele kosztowności odkrytych zostało przypadkiem, głównie w czasie prac na roli. W 1932 roku, dwa lata przed odnalezieniem legendarnego skarbu w Wilnie, we wsi Siedliska w powiecie kostopolskim w województwie wołyńskim, jeden z tamtejszych rolników znalazł w ziemi naczynie gliniane, w którym znajdowało się półtora tysiąca srebrnych monet. W naczyniu znalazły się głównie monety litewskie z końca XIV i początku XV wieku. Monety te bite były przez wielkiego księcia litewskiego Witolda. Do 1932 roku znaleziska podobnych monet wystąpiły także w kilku okolicznych miejscowościach. W Łucku odnaleziono ich kilka tysięcy. W Pułhanowie pod Łuckiem 800 sztuk, które ukryto wraz z 400 groszami praskimi. Kilkadziesiąt monet litewskich odkryto w Berdyczowie. Jeszcze przed wojną pojawiły się przypuszczenia, że skupienie piętnastowiecznych monet w okolicach Łucka ma związek ze zjazdem monarchów europejskich z 1429 roku, którzy właśnie w tamtejszym zamku obradowali nad obroną Europy przed wojskami imperium osmańskiego.

Skarb w starej wierzbie

Różnego rodzaju kosztowności odnajdywane były dawniej także w najbardziej niepozornych miejscach. W marcu 1935 roku we wsi Konarzyny na Kaszubach ścięto jedną ze starych wierzb rosnących przy stawie. Drzewo przetransportowano na plac przed szkołą i porąbano. W jednym z kawałków wierzby odnaleziono kilkadziesiąt srebrnych monet niemieckich z wizerunkiem cesarza Wilhelma I. W piecu zaś, do którego wrzucono wcześniej część przygotowanej do spalenia wierzby, znaleziono ponad 4 kilogramy stopionego srebra i złota. „Wiadomość o odkryciu skarbu zelektryzowała wszystkich – donosił wydawany w Krakowie „Ilustrowany Kurier Codzienny”. – Na miejscu ścięcia wierzby gromadzi się ludność i czyni poszukiwania za dalszymi skarbami”.

Skarb monet polskich

Oczywiście, od zawsze natrafiano też na skarby monet polskich. W 1909 roku we wsi Stare Łukowo w powiecie siebieskim w dawnej guberni witebskiej, niejaki Ołech Buczko w czasie prac ziemnych prowadzonych przy jego własnym domu, wykopał skarb monet polskich, pochodzących z czasów Zygmunta III Wazy. Monety znajdowały się na głębokości 50 centymetrów. „Skarb – jak donosił „Kurier Lwowski” – rozebrali Żydzi, chłopi i trochę miejscowa inteligencja jako pamiątkę”.

Na podobne znalezisko natrafił w 1929 roku Władysław Ostapczuk, mieszkaniec wsi Folwarki-Tylwickie w powiecie białostockim. Orząc ziemię ujrzał pośród gród czarnej ziemi zlepione srebrne monety – razem 59 srebrnych i 1 złotą z czasów Zygmunta III Wazy.

Skarb z czasów wojny

Dziś niemal w każdej polskiej rodzinie przekazywana jest z pokolenia na pokolenie informacja o ukrytych w ziemi w czasie ostatniej wojny kosztownościach. Okazuje się, że podobne relacje znane były już przed II wojną światową i sięgały czasów jeszcze dawniejszych. Potwierdza to fakt, że rodzinne skarby zakopywane były przede wszystkim w czasie wojen i konfliktów. Ile takich zaginionych i zapomnianych skarbów wciąż spoczywa w ziemi? Nie wiadomo.

W 1926 roku do Odolanowa, niewielkiej miejscowości w dzisiejszym powiecie ostrowskim, przyjechał Michał Kurz, który wyemigrował przed laty z rodziną do Stanów Zjednoczonych. Ojciec jego żony był – jak wspominał – stangretem u księżnej Sułkowskiej. „Pozostawił on córce swej piśmienne dowody na to, że skarb jest ukryty w ziemi przed zamkiem, który dziś już nie istnieje – informowała „Gazeta Bydgoska” – Skarb ma się składać z monet złotych i srebrnych, kielichów kościelnych i innych kosztowności, łącznej wagi 7 centnarów”. Kurz, w celu poszukiwania skarbu, który ukryty został w czasie, gdy okolice Odolanowa po raz ostatni nawiedziły wojska napoleońskie, nawiązał współpracę z władzami miasta i uzyskał pozwolenie wojewody. Czy skarb ostatecznie odnaleziono? Nie wiadomo.

Skarb spod Krakowa

Skarb to nie tylko monety, jak można by odnieść wrażenie czytając powyższe relacje. Używając przedwojennej terminologii, skarbem jest wszystko to, co było nim dla dawnego właściciela. „Tak pojęty skarb – informował w 1932 roku wydawany w Krakowie „Ilustrowany Kurier Codzienny” – obejmuje zabytki celowo ukryte w ziemi lub wodzie podczas zamieszek wojennych czy w razie niebezpieczeństwa”. I być może właśnie w takich okolicznościach ukryto w jednej z podkrakowskich wsi naczynie zawierające kilkadziesiąt ozdób srebrnych i rurkowatych paciorków szklanych. Do 1932 roku na terenie dawnego województwa krakowskiego odkryto zaledwie jeden taki skarb. Znalezisko pochodziło z okolic Bochni. Podobne skarby spotykane były jednak na terenie całej Słowiańszczyzny. Ten spod Krakowa pochodził z XI wieku.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here