Według niego w ładowniach zatopionych statków znajduje się aż jedna piąta całego wydobytego złota, a na poszukiwaczy skarbów czeka jeszcze wiele nawet bardziej zaskakujących i nieoczekiwanych znalezisk. Niedawno w Polsce ukazała się jedna z jego książek. O zatopionych statkach i o złocie właśnie. Rozmawiamy z Władimirem Szyginem, autorem „Tajemnic złotych konwojów”.

zdziennikaodkrywcy.pl: – W Pana dorobku literackim znajduje się już wiele książek, jednak „Tajemnice złotych konwojów” to pierwsza książka, która została przetłumaczona i opublikowana w Polsce. Czy wie Pan jak została odebrana przez polskich czytelników?

Władimir Szygin: – Do tej pory opublikowałem już ponad 130 książek, razem z przedrukami. Większość z nich poświęcona jest historii marynarki i tajemnicom oceanu. Fakt, że książka zainteresowała polskich wydawców jest szczególnie miły. Wiążę z Polską miłe wspomnienia, ponieważ w latach 80. ubiegłego stulecia służyłem w radzieckiej flocie bałtyckiej (oficjalna nazwa Flota Bałtycka Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej) i kilkakrotnie odwiedzałem polskie porty, między innymi w Świnoujściu, na Helu i w Gdyni. Dużo rozmawiałem z polskimi marynarzami. W moim biurze wciąż znajdują się pamiątki, które dostałem od polskich kolegów. Mam nadzieję, że moja książka spotka się z zainteresowaniem polskich czytelników.

– W „Tajemnicach złotych konwojów” odnosi się Pan do źródeł, które potwierdzają, że w ładowniach zatopionych statków znajduje się aż jedna piąta całego wydobytego złota. Brzmi intrygująco…

– Morze, jak wiecie, bardzo niechętnie ujawnia swoje tajemnice. Dlatego jestem pewien, że na poszukiwaczy skarbów czeka jeszcze wiele nawet bardziej zaskakujących i nieoczekiwanych znalezisk, w tym złota i kosztowności. W mojej książce tylko nieznacznie uchyliłem rąbka tajemnicy kilku „złotych historii”…

– Która spośród wszystkich historii opisanych w książce ma według Pana szansę zostać rozwikłana?

– Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda się rozstrzygnąć sprawę Admirała Kołczaka i „eksportowanego” z Rosji złota. W końcu, z tego co wiem, rosyjski rząd zajmuje się tym tematem. Dodatkowo całkiem możliwe jest, że poznamy losy 5 ton złota, które zniknęły z Murmańska w 1942r. Jeśli, jak przypuszczam, znajdowały się we wraku parowca „Kijów” powinna być o tym wzmianka w rosyjskich archiwach, trzeba tylko ją odszukać.
Moim zdaniem interesujące byłoby rozwiązanie sprawy przewozu hiszpańskiego złota, zwłaszcza tej jego części, która była transportowana na pokładach łodzi podwodnych. Niestety z tą sprawą pojawia się wiele pytań natury politycznej, zatem nie należy liczyć na szybką odpowiedź. Jeśli chodzi o historię „Czarnego Księcia” zatopionego u wybrzeży Krymu jest to fascynująca i piękna legenda, która od ponad 200 lat ekscytuje nurków oraz historyków – może lepiej, żeby nią pozostała.

– W książce zawarł Pan 6 różnych historii statków, które zatonęły w czasach od Wojny Krymskiej do II Wojny Światowej. Czego Pan nie opisał?

– W książce nie uwzględniłem historii transportu rezerw złota Estonii do Kronsztadu na krążowniku „Kirow” w 1941r. Nie jest ona aż tak fascynująca i nie było w niej żadnej szczególnej tajemnicy, ponieważ całe złoto zostało dostarczone do miejsca przeznaczenia. Za to, w mojej opinii, bardzo ciekawa jest historia statku „Frau Maria” (niderl. Vrouw Maria). Statek ten przewoził w 1771 roku z Holandii do Petersburga obrazy zakupione przez cesarzową Katarzynę II. Niestety zatonął na Morzu Bałtyckim w pobliżu Wysp Alandzkich. W 1999 roku „Frau Maria” została odkryta przez fińskiego nurka na głębokości zaledwie 40 metrów, ale nie została jeszcze zbadana. Według doniesień na pokładzie statku znajduje się duża kolekcja obrazów słynnych holenderskich artystów „złotego wieku”. Wielu ekspertów uważa, że obrazy nie były pakowane w zwykłe pudełka, ale dla bezpieczeństwa zostały umieszczone w specjalnych ołowianych kolbach, wypełnionych woskiem. Eksperci szacują wartość skarbów z „Frau Marii” na co najmniej 1,5 miliarda euro. Wszystko zależy od porozumienia między Rosją i Finlandią. Mam nadzieję, że obydwa państwa wkrótce wypracują kompromis i będziemy świadkami rozwiązania kolejnej fascynującej historii związanej z podwodnymi skarbami. Pominąłem w książce historię „Frau Marii”, chociaż przestudiowałem wiele materiałów, właśnie dlatego, że nie jest ona jeszcze zakończona. Jeśli odbędzie się ekspedycja na statek ze skarbami rosyjskiej cesarzowej – pojawi się nowa książka.

– Nad czym aktualnie Pan pracuje? I kiedy możemy spodziewać się tłumaczenia kolejnej Pańskiej książki?

– Dopiero co została opublikowana moja powieść przygodowa „The Syrian Express”. Jest to historia zmagań rosyjskich żeglarzy z bojownikami ISIS. Rozpocząłem pracę nad książką „Stalin i flota”. To będzie poważne dzieło, obejmujące znaczącą erę. Pojawią się też polskie wątki i informacje o polskiej flocie. Skupię się przede wszystkim na wydarzeniach 1939 roku. Mam nadzieję, że do końca 2019 roku książka będzie gotowa do publikacji. W moich najbliższych planach znajduje się także historyczna kronika pod tytułem „The Big Game” o wieloletniej zbrojnej i politycznej konfrontacji Rosji i Anglii w Azji Środkowej w XIX wieku.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here