Problem osób, które chciałyby rozpocząć przygodę z poszukiwaniami, polega na tym, że ciężko jest im wybrać odpowiedni sprzęt na początek. Później – mając już odpowiednią wiedzę i doświadczenie – jest o wiele prościej. Najtrudniejsze są pierwsze kroki, gdy zarzucani jesteśmy trudnymi do zrozumienia formułami czy nazwami technologii. A przecież każdy na samym początku chce po prostu włączyć wykrywacz i sprawdzić, czy to hobby jest dla niego i jak to wszystko wygląda w praktyce. Prezentujemy kolejny wykrywacz, który pozwoli wam to zweryfikować. 

Wiele razy powtarzałem, że problemem dla początkujących poszukiwaczy są zbyt specjalistyczne recenzje, które dla osób bez terenowego i sprzętowego doświadczenia, są po prostu niezrozumiałe. Dlatego od wielu miesięcy radzę wam – po zapoznaniu się z waszymi oczekiwaniami – po jakie wykrywacze sięgać na początek. Po to, byście wyposażeni w odpowiednią wiedzę, mogli dokonać własnych wyborów.

Zwykle w wiadomościach proponuję wam 2-3 konstrukcje. Warto pamiętać, że od tego, jaki wykrywacz wybierze się na początek, zależy wasza dalsza droga jako poszukiwacza – jedni się zniechęcą, inni złapią przysłowiowego „bakcyla”. Dlatego tak ważne jest dokonanie odpowiednich, przemyślanych wyborów. Bo co z tego, jeśli zakupicie na początek sprzęt za kilka tysięcy złotych, udacie się z nim w teren, a tam okaże się, że… ciężko go obsłużyć. Każdy na początku powinien przejść etap wykrywacza, którego cena nie przekracza 1500 zł.

Dziś przedstawiam wam kolejną konstrukcję, która może wprowadzić was w świat poszukiwań. To też kolejna propozycja od amerykańskiego producenta, będąca – obok opisywanego już przeze mnie Tekneticsa Eurotek – dobrą alternatywą dla popularnych Garrettów z serii ACE.

Wykrywacz Fisher F22, bo o nim mowa, to jedna ze sztandarowych propozycji amerykańskiej firmy Fisher. Do testów użyczył mi go polski dystrybutor – firma Kolba.pl, u którego w chwili obecnej nabyć można sprzęt za 999 zł z cewką 9” oraz za 1399 zł z cewką 11”DD. Ja miałem przez ostatnie tygodnie możliwość testowania sprzętu z eliptyczną cewką koncentryczną 9”.

Montaż wykrywacza nie sprawia żadnych problemów. Jest intuicyjny, wystarczy spojrzeć na zdjęcie z pudełka, by wiedzieć, jak postępować. Do złożenia całości wymagany będzie śrubokręt krzyżakowy.

Duży i czytelny wyświetlacz Fishera F22 – tu ustawiony na tryb Coin

Wykrywacz Fisher F22, pracujący na częstotliwości 7.69 kHz, oferuje 3 tryby pracy: biżuteria, monety, relikty, producent przewidział też możliwość ustawienia dowolnej konfiguracji. Oczywiście, standardowo zachęcam, by przynajmniej na początku nie korzystać z gotowych ustawień, a z pełnego trybu pracy, pozwalającego na zapoznanie się ze sprzętem i osłuchanie się ze wszystkimi wskazaniami.

Fisher F22 reklamowany jest jako uniwersalny sprzęt, który zadowoli nawet wymagających poszukiwaczy. Oczywiście, to przesada, bo zdecydowanie jest to wykrywacz dla początkujących, ewentualnie średnio-zaawansowanych poszukiwaczy, którzy szukają odpowiedniego wyboru w przedziale 1000-1500 zł. To wybór na pierwszy rok lub maksymalnie dwa lata poszukiwań – do czasu, zanim nie nabierzemy doświadczenia i wprawy.

Druga rekomendacja dotyczy wodoodporności sprzętu i możliwości wykorzystania go w ekstremalnych warunkach pogodowych. To też pewne nadużycie, bo żaden poszukiwacz, który zdaje sobie sprawę z tego, jak wrażliwe są wykrywacze metali, nie pozwoli na narażanie ich na jakiekolwiek ryzyko. A wilgoć – co wiedzą wszyscy – to zawsze problemy. Niemniej muszę zwrócić uwagę na dobre, sprawiające wrażenie trwałego i budzące zaufanie wykonanie modelu F22. W tym względzie zdecydowanie przewyższa inne modele z tej półki cenowej. Wzmocnienia na kablu, zabezpieczenia gniazd – to budzi zaufanie. Jako, że miałem okazję korzystać z F22 w czasie niskich temperatur, mogę powiedzieć, że pracował bez żadnych zastrzeżeń.

Początkującym poszukiwaczom w obsłudze pomoże duży i czytelny wyświetlacz, na którym dokonywać można regulacji czułości, dyskryminacji, a nawet wycinania niechcianych wskazań. W trakcie pracy na wyświetlaczu wyświetlana jest cyfrowa identyfikacja znaleziska w skali od 1 do 99 i głębokość zalegania przedmiotu. F22 wydaje dźwięki w 4 segmentach. W namierzaniu przedmiotów pomaga – co jest już standardem we wszystkich wykrywaczach – tryb PinPoint. W F22 jest on rzeczywiście bardzo precyzyjny.

Ogromną zaletą F22 jest jego waga i ergonomia, które pozwalają na wiele godzin nieprzerwanej pracy

Warto zwrócić uwagę, że Fisher F22 jest bardzo lekki i przy tym dobrze wyważony. Sztyca jest regulowana i można ją odpowiednio dostosować do warunków czy oczekiwań. Sprzęt waży zaledwie 1,04 kg, a więc jest lżejszy nawet od Euroteka. Nie bez wpływu na to jest zasilanie urządzenia wyłącznie przez dwie baterie AA. Poziom naładowania akumulatorów czy żywotności baterii obserwować można na specjalnym wskaźniku. Pewne wątpliwości można mieć do sposobu umieszczania baterii, które wkłada się do specjalnego koszyczka. Wiadomo, że im mniej części, tym lepiej. Tu jednak to chyba sposób na zabezpieczenie przed wodą. Zobaczymy, jak sprawdzi się to w dalszym użytkowaniu. Już na samym początku pracy z F22 wzmocniłem osłonę gniazda baterii taśmą – miałem wrażenie, że z każdym ruchem wykrywacza może ona wypaść. Najważniejsze jednak, że praca z F22 jest przyjemna a wiele godzin ciągłego użytkowania nie narazi użytkowników na bóle czy kontuzje.

Jest to kolejny wykrywacz dla początkujących i średniozaawansowanych użytkowników z serii „włącz i szukaj”. W zasadzie do rozpoczęcia przygody wystarczy uważna lektura instrukcji, podparta obejrzeniem – do czego zawsze zachęcam – kilku filmów z serwisu YouTube. Pozwolą one na osłuchanie się z wykrywaczem przed pierwszym wyjściem w teren i być może nawet na oszczędzie sobie nerwów przy kopaniu pierwszych dołków. Fisher F22 to automat – nie wymaga strojenia do gruntu, co zresztą mogłoby sprawić pewien problem początkującym. Jeśli zaś chodzi o filmy instruktażowe czy testy z udziałem F22, to jest ich – w porównaniu do innych wykrywaczy – stosunkowo dużo, co świadczy o dużym zainteresowaniu środowiska tą konstrukcją.

Po kilkunastu godzinach użytkowania mogę powiedzieć, że w przypadku F22 nie mam zastrzeżeń co do szybkości, głębokości i precyzyjności detekcji. Sprzęt zdecydowanie wart jest swojej ceny. W moim osobistym zestawieniu stawiam go wyżej niż Teknetics Eurotek i – zapamiętajcie! – wyżej niż Garrett Ace 250. Postanowiłem zresztą skonfrontować moje doświadczenia z Fisherem F22 z opiniami innych użytkowników, które znalazłem na forach dyskusyjnych. W większości się pokrywają. Użytkownicy F22 zwracają uwagę na dobre osiągi – lepsze niż w przypadku Garretta ACE 250, z którym także mieli do czynienia.

Osobom, które zdecydują się na zakup Fishera F22, polecam, by zakupiły od razu osłonę cewki i elektroniki. W przyszłości, zamiast kupna kolejnego wykrywacza, warto rozważyć zakup bardziej zaawansowanej cewki, dedykowanej wybranym modelom Fishera. Wszystkie akcesoria znaleźć można na stronach sklepu Kolba.pl.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here