Przed łódzkim sądem zakończył się proces poszukiwacza skarbów ze Zgierza. Prokuratura zarzuciła mu między innymi zniszczenie stanowisk archeologicznych i przywłaszczenie zabytków. Ostatecznie, skazano go na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

O sprawie zrobiło się głośno w sierpniu tego roku, gdy łódzkie media ujawniły, że w lutym w trakcie przeszukania u 48-letniego mieszkańca wykryto nielegalnie składowaną broń i amunicję, a także zabytki pochodzące z czasów rzymskich (monety, bransolety i zapinki), które – jak okazało się w toku śledztwa – odnaleziono w trakcie amatorskich badań prowadzonych przy użyciu wykrywacza metalu. Przynajmniej część z nich prowadzono na miejscu stanowisk archeologicznych.

Reklama

Podczas przesłuchania poszukiwacz skarbów przyznał, że na prowadzenie amatorskich badań nie miał pozwolenia i przyznał się do winy. Wyraził też żal z powodu zniszczenia stanowisk archeologicznych. Poddał się też karze, proponując półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Mimo to oskarżyciel posiłkowy z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Łodzi zażądał dla oskarżonego trzech lat więzienia. Nie wzięto tu pod uwagę faktu, że część znalezisk już wcześniej przekazano do zgierskiego muzeum.

Jak zawsze w podobnym przypadku należy zadać pytanie – czy kara jest adekwatna do czynu? Czy za zniszczenie stanowisk archeologicznych w sytuacji, gdy część zabytków przekazano do muzeum, należało wymierzyć karę 1,5 roku więzienia?

Choć fakt rozkopania stanowisk archeologicznych należy jednoznacznie potępić, choć poszukiwacz w przypadku odkrycia tak cennych zabytków powinien zachować się inaczej i niezwłocznie zgłosić znalezisko odpowiednim instytucjom, czy w tym przypadku cel nie zostałby osiągnięty, gdyby zamieniono karę pozbawienia wolności na karę grzywny? Czy nie można było założyć, że zastosowanie kary grzywny byłoby wystarczające do wdrożenia zgierskiego poszukiwacza do poszanowania prawa?

I w końcu – czy do takich sytuacji dochodziłoby, gdyby już wcześniej dostosowano prawo do rzeczywistości, gdyby uproszczono procedurę uzyskiwania pozwolenia i gdyby wdrożono mechanizmy, które zachęcałyby poszukiwaczy skarbów do współpracy ze środowiskami muzealnymi i naukowymi i odwrotnie?

W teorii prawdopodobnie miała to być przestroga dla tych poszukiwaczy skarbów, którzy łamią prawo, w praktyce – o czym doskonale wiemy – wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności zepchnie kolejną część środowiska do podziemia, inną zradykalizuje.

Reklamaksiazkioposzukiwaczach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here