Na gruntach p. Lazara w pobliżu dawnego królewskiego pałacu w Łobzowie wykopano onegdaj garnek z monetami przeważnie z czasów Zygmunta III. Sądząc z kilku sztuk skarb przedstawia małą wartość, bo monety posiadają zaledwie zawartość szlachetnego metalu. Ciekawe jest, że przesadne wyobrażenia o skarbach o „starych monetach” w ogólności powodują zawsze znalazców do niszczenia naczyń, w których się skarby te mieszczą. Tak było z dzbanem czy garnkiem w tym wypadku, który posiadał podobno ozdobne figury, został jednak na miejscu pogruchotany.

Z Międzyrzecza donoszą, że jedna z włościanek Dominika Michalakowa, kopiąc kartofle we wsie Grabowiec, we własnym ogrodzie natrafiła na zakopany garnek. Przy wydobywaniu garnek pękł, a z zewnątrz wysypało się masę złotych i srebrnych monet. Na widok skarbu pracujący w pobliżu wieśniacy rzucili się ku Michalakowej. W okamgnieniu rozchwycili pieniądze tak, iż znalazczyni pozostał zaledwie jeden holenderski dukat i 26 polskich monet srebrnych. Wszystkie monety srebrne bite są za Stanisława Augusta i widocznie krótko kursowały w obiegu, gdyż są ślicznie zachowane.

We wsi Rogużna koło Tomaszowa znalazł z końcem maja 1909 roku chłop przy kopaniu w lesie pewną ilość monet, która przeszła w posiadanie niejakiego Markusa Gottesmanna w Tomaszowie.

W pobliżu Dębna w Kwidzyńskiem przy budowie mostu przez Wisłę natrafiono przy robotach ziemnych na zakopany skarb, który niestety rozgrabili prawie w całości pracujący przy tym robotnicy. Złotych monet uratowano zaledwie kilkanaście. Są to dukaty polskie, każdy z nich wartości 18 marek. Wszystkiego miało być około 500 sztuk.

(opracowano na podstawie: „Wiadomości Numizmatyczno-Archeologiczne” 1909, nr 11 oraz 1910, nr 1)

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here