Maj to od kilkunastu lat miesiąc, w którym tradycyjnie odbywa się nasza coroczna Konferencja. Tym razem spotykamy się już po raz trzynasty. Odkrywać będziemy historię i tajemnice Kołobrzegu oraz jego nadmorskich i nie tylko okolic, chłonąc jednocześnie wiedzę wybitnych specjalistów nam towarzyszących. Od kilku numerów przybliżamy mniej znaną przeszłość tego niezwykłego regionu. W bieżącym wydaniu kontynuujemy ten cykl.

Przedstawiamy dwie niezwykłe historie. Jan Nowicki odtwarza przebieg i okoliczności tragicznej katastrofy wodnosamolotu Dornier Do 24, do której doszło krótko po starcie maszyny z tafli jeziora Resko Przymorskie na początku marca 1945 roku. Sprawa ta poruszana była już kilka razy na naszych łamach, głównie w kontekście lokalizacji wraku i kontrowersji wokół prób jego eksploracji. Robert Maziarz z kolei wydobywa z otchłani przeszłości interesujący wątek łączący pewną kołobrzeską kolekcję gobelinów z Hermannem Göringiem, nazistowskim dygnitarzem i jednocześnie jednym z największych w dziejach grabieżców dzieł sztuki.

Wracamy również do sprawy schronu pod Kamienną Górą w Lubaniu. Powtórne wprowadzenie kamer do wywierconych otworów pozwoliło na zarejestrowanie dużo wyraźniejszego obrazu wnętrza podziemi. Widać tory i szereg tajemniczych obiektów pobudzających wyobraźnię. Jakich? Szczegóły w relacji Łukasza Orlickiego kilka stron dalej.

Na koniec polecam raport autorstwa Karola Soberskiego z walnego zgromadzenia Polskiego Związku Eksploratorów. Wyłonionemu w wyniku głosowania prezesowi PZE, Jackowi Wielgusowi, gratuluję objęcia funkcji, życząc samych sukcesów jemu, jak i powodzenia całej organizacji. To bezsprzecznie spięcie ramą trwających grubo ponad dwadzieścia lat starań o powołanie ogólnopolskiej struktury zrzeszającej poszukiwaczy. Formalna integracja nastąpiła w idealnym czasie. Trwają bowiem prace nad kształtem nowej ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Po raz pierwszy ma być konsultowana z przedstawicielami naszego środowiska… O tym jednak już szerzej w kolejnych numerach. Życzę przyjemnej lektury.


Podziemne Tajemnice Lubania. Co kryje się w środku?
Łukasz Orlicki

To już drugi, ale nieostatni etap badań. Dzięki dodatkowemu oświetleniu mogliśmy zobaczyć obraz aż z kilkunastu metrów. W obu kierunkach nie widać przodków bądź zawałów zamykających przejścia. Możemy zobaczyć jednak coś innego…
Po stronie prowadzącej do wejścia światło odbija się od regularnego sklepienia. To prawdopodobnie drewniana obudowa zabezpieczająca ten fragment korytarza, zatem może znajdować się tam odnoga, wiodąca do pomieszczenia oznaczonego na planie jako pokój medycznej pomocy (niem. Sanitätsraum). W tym miejscu widać dziwną „zjawę” – wysoki przedmiot odbijający światło i znajdujący się pośrodku domniemanego skrzyżowania. Patrząc w głąb schronu, widać coś jeszcze bardziej interesującego. Pośrodku sztolni, w odległości kilkunastu metrów, wyraźnie widać większy kształt, odbijający się w lustrze wody. Znajduje się na środku korytarza na torach i wygląda niczym porzucony wagonik lub duże skrzynie.


Katastrofa Dorniera Do 24 T-3 na Kamper See
Jan Nowicki

W latach 1935–1937 pomiędzy Mrzeżynem (Deep) a Dźwirzynem (Kolberger Deep), na mierzei oddzielającej jezioro Resko Przymorskie (Kamper See) od Morza Bałtyckiego powstała lotnicza baza morska Kamp (See­fliegerhorst Kamp). W lutym i marcu 1945 roku garnizon Kamp znalazł się na szlaku ucieczki niemieckiej ludności cywilnej. W tym czasie była to jedyna droga umożliwiające przedostanie się od strony Kołobrzegu na przeprawy w Wolinie (Wollin) i Dziwnowie (Dievenow). Utworzony przez 81 Eskadrę Ratownictwa Morskiego (Seenotstaffel 81) w dniach 4–6 marca 1945 roku most powietrzny pozwolił uratować około 2500 dzieci, osób starszych i rannych. Nie wszystkie loty ewakuacyjne z lotniczej bazy morskiej Kamp zakończyły się szczęśliwie…


Polowanie na Wilhelma Koppego
Leszek Adamczewski

Sprzyjało mu niesamowite szczęście. Dwukrotnie śmierć zaglądała mu w oczy i dwukrotnie odpuściła, pozostawiając go wśród żywych. Obergruppenführer SS i generał Waffen SS Wilhelm Koppe, bo o nim to mowa, od listopada 1943 roku był wyższym dowódcą SS i policji do spraw obszarów wschodnich, czyli Generalnego Gubernatorstwa, jednocześnie zasiadając w rządzie GG jako sekretarz stanu (minister) do spraw bezpieczeństwa. Tym samym był prawą ręką generalnego gubernatora doktora Hansa Franka, podlegając także Heinrichowi Himmlerowi, reichsführerowi SS i szefowi policji niemieckiej, który w interesującym nas okresie był równocześnie ministrem spraw wewnętrznych Rzeszy.


Obiekt Alfa
Jacek Drożdż

W Warszawie znajduje się miejsce, w którym wojsko prowadziło badania nad bronią biologiczną i chemiczną – i znajduje się ono niemal w centrum stolicy, tuż obok powązkowskiego cmentarza. Deszczowe, zimne, sobotnie popołudnie. Warszawa – prawie centrum. Staję przed bramą Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii. Przepustka, kontrola dokumentów. Za chwilę zostanę wpuszczony do jedynego tego typu obiektu w Polsce – choć miały powstać takie trzy – roboczo nazwane Alfa, Beta i Gamma. Wybudowano tylko jeden – w Warszawie

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here