Obowiązująca od bieżącego roku nowelizacja ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, m.in. zaostrzająca sankcje za prowadzenie nielegalnych poszukiwań, wywołała liczne kontrowersje. Według niedawno opublikowanego stanowiska Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich (SNAP) posunięcie to już przyniosło widoczne efekty. Zwiększyła się liczba wydawanych przez konserwatorów pozwoleń na poszukiwania, nastąpił zanik handlu zabytkami archeologicznymi w internecie, zmniejszyła się również ilość prezentowanych w sieci, szczególnie na profilach społecznościowych, znalezisk. Tym samym sugerowany wniosek nasuwa się jeden – wprowadzone zmiany już przynoszą, jak widać, mierzalne dla ochrony dziedzictwa rezultaty. Wydaje się jednak, że jest nieco za wcześniej na tego typu oceny. Penalizacja prawa niesie za sobą przede wszystkim zwiększoną ostrożność wśród osób to prawo łamiących, co jest bezpośrednim efektem jego zaostrzenia. O wiele ważniejszą konsekwencją powyższej sytuacji jest konsolidacja części poszukiwaczy i nawiązanie dialogu z ustawodawcą, który planując kolejne zmiany w ustawie, zainicjował konsultacje międzyśrodowiskowe. To kolejny ważny krok, który komentują na naszych łamach Proteus oraz Marcin Perliński ze Stowarzyszenia Brodnicka Grupa Eksploracyjno-Poszukiwawcza.

Tymczasem wciąż nie brakuje interesujących odkryć, a ich m.in. telegraficzny przegląd prezentujemy w tym numerze. W bieżącym wydaniu warto również zapoznać się z okolicznościami odnalezienia tzw. skarbu Finckensteinów, których szczegóły i kulisy opisał Michał Młotek. Kolejną niezwykłą historią są wydarzenia kryjące się za jednym z nielicznych zachowanych do dziś zdjęć poniemieckiego poligonu rakietowego „Heidekraut”, w obecnym Wierzchucinie nieopodal Bydgoszczy. Maciej Kulesza analizuje je krok po kroku, odsłaniając niecodzienne zdarzenie, które zarejestrował obiektyw aparatu fotograficznego ponad 70 lat temu.

Rozpoczął się właśnie sezon urlopowy, tymczasem wspominamy obszernie naszą trzynastą już konferencję, której trasa wiodła pełnymi historii szlakami Kołobrzegu i jego nadmorskich okolic. Dla nas i uczestników to utrwalona drukiem pamiątka z wspólnej wyprawy. Dla pozostałych Czytelników może stanowić swoisty przewodnik i przykładową propozycję wycieczek po najciekawszych miejscach tego popularnego w czasie wakacji zakątka kraju. Życzę zatem udanych urlopów i przy okazji owocnej lektury lipcowego numeru „Odkrywcy”


XIII Konferencja Popularnonaukowa „Odkrywcy zaślubiny z morzem”
Magda Haber

W tym roku wszyscy zatęsknili za morzem. Wskazówka przyłożona do mapy zatrzymała się w okolicy Kołobrzegu. Był początek tego roku. I od razu padły pytania i zrodziły się myśli pełne obaw: przecież w Kołobrzegu wszyscy byli. Co im pokażemy, aby było niecodzienne? o czym opowiemy, aby było interesująco? Szukając na nie odpowiedzi, wykonaliśmy kilka telefonów, napisaliśmy kilka e-maili i znaleźliśmy pasjonatów, którzy podjęli wezwanie współorganizacji.
Kołobrzeg to jedno z najstarszych miast w Polsce. Jego historia sięga VIII wieku, kiedy to istniała tutaj osada znana z pozyskiwania soli z solanki. W kolejnym stuleciu pojawił się tu pierwszy gród. W X wieku Mieszko I włączył osadę do państwa polskiego.
Od roku 1653 Kołobrzeg został twierdzą, obleganą wielokrotnie w ciągu następnych stuleci. W konsekwencji zabudowę miejską trawiły kolejne wojny. Ostatni raz miasto niemal doszczętnie zniszczono w marcu 1945 roku. Tylko część zabytków udało się odbudować.

Nad Jeziorakiem odnaleziono skarb Finckensteinów
Michał Młotek

O odkrycia ogromnego depozytu Finckensteinów minął już prawie rok. Jednak dopiero teraz, z uwagi na ogromną liczbę znalezionych przedmiotów, wartość i znaczenie dla historii, konieczność ich konserwacji, inwentaryzacji i przeprowadzenia szczegółowych badań w miejscu odkrycia, może ujrzeć światło dzienne. O samym depozycie i zawartości wiadomo już wiele, jednak wciąż niewiele wiadomo o okolicznościach jego ukrycia.
Więcej, a w zasadzie wszystko, wiadomo natomiast o okolicznościach odkrycia depozytu. To długa historia, która w całości mogłaby stać się scenariuszem dobrego filmu historycznego.

Tajemnica sztandaru
Olaf Popkiewicz

Wszystko zaczęło się od narodzin sztandaru. Ufundowany został przez miasto Kraków 17 września 1934 roku i uroczyście wręczony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego przy okazji obchodów dwudziestolecia pułku w Starogardzie. Bogiem a prawdą, był to trzeci sztandar, jakim pochwalić się mógł 2 Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich. Wcześniej korzystano ze sztandaru ofiarowanego 13 czerwca 1920 roku w Krakowie w piątą rocznicę sławetnej szarży pod Rokitną. Pod szkłem szwoleżerowie przechowywali także sztandar nigdy nie utworzonego 2 Pułku Szwoleżerów Armii Polskiej we Francji. Mimo jednoznacznego rozkazu Ministra Spraw Wojskowych o przekazaniu starych sztandarów do Muzeum Wojska w Warszawie, pułk do wybuchu wojny posiadał wszystkie trzy sztandary.

Austriacka myśl fortyfikacyjna u podstaw polskiej szkoły fortyfikacyjnej okresu międzywojennego?
Piotr Leonowicz

Wczesną jesienią 1933 roku, na stokach wzgórza oznaczonego kotą 304,7, położonego na południe od osiedla Dąbrówka Wielka na Górnym Śląsku, rozpoczęto budowę punktu oporu, blokującego drogę z niemieckiego Bytomia w głąb polskiego terytorium. Zrealizowany w zasadniczym zrębie w latach 1933–34, z uzupełnieniami w roku 1936 i 1938, stanowił pierwszy w naszym kraju większy zespół fortyfikacji stałej wzniesiony po odzyskaniu niepodległości na zachodniej granicy państwowej. Wraz z budowanymi w kolejnych trzech latach punktami oporu: „Szyb Artura” i „Bobrowniki”, wyznaczył szkielet pozycji ufortyfikowanej, zwanej dziś „Obszarem Warownym Śląsk”.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here