Na początek, mam nadzieję, dobra wiadomość. Po wielu, wielu próbach podejmowanych na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza jest kolejna szansa na konsolidację poszukiwaczy. Nie wiem już sam, ile razy podobne wiadomości ukazywały się na naszych łamach, jednak za każdym razem podchodzimy do tego typu inicjatyw z wiarą w powodzenie przedsięwzięcia.

Polski Związek Eksploratorów powołany do życia w minionym roku systematycznie i konsekwentnie pracuje nad ukonstytuowaniem swoich struktur. W rezultacie pojawić ma się wreszcie oficjalna reprezentacja środowiska, będąca w stanie występować w jego imieniu. Dbać o interesy, kształtować pozytywny wizerunek, prowadzić dialog i dzięki temu wpłynąć na pożądaną od dawna liberalizację, niestety drastycznie ostatnio zaostrzonego prawa. Inicjatorzy bieżącego, niezwykle zaawansowanego już projektu, są na dobrej drodze. Trzymamy kciuki i wkrótce zapewne przedstawimy więcej szczegółów tej sprawy.

Tymczasem wracamy do bieżącego numeru „Odkrywcy”.

Nie mogło w nim zabraknąć spektakularnej akcji w Lubaniu, podczas której udało się dowiercić i wprowadzić kamerę do podziemnych korytarzy, drążonego przez Niemców podczas II wojny światowej obiektu. Ujrzeć po ponad 70 latach, niedostępną przez tak długi okres przestrzeń stanowiącą swoistą kapsułę czasu, było bezcennym przeżyciem.

Wracamy również do tajemniczych kryształków odnajdywanych wiele lat temu w okolicach zamku Czocha. Emocje wokół tego tematu już dawno minęły, niemniej zastosowana w nich technika do dziś robi wrażenie. W mikroskopijnych szklanych tulejkach zatopione są bowiem zdjęcia różnych budowli zlokalizowanych na terenie III Rzeszy. Czy ich dobór jest przypadkowy? Czy też ma jakieś specjalne znaczenie? O szczegółach i nowych wątkach tej sprawy pisze Piotr Kucznir. Z zamkiem Grodno z kolei związanych jest kilka historii dotyczących ukrytych tam depozytów. Maciej Szczerepa opisuje na podstawie zachowanych dokumentów przebieg walk, jakie toczone były w okolicy pod koniec wojny. Czy miały w związku z tym szczególnie intensywny charakter? Odpowiedź kilka stron dalej.
To oczywiście tylko trzy z kilkunastu materiałów, które przygotowaliśmy dla Państwa wspólnie z naszymi Autorami w wydaniu kwietniowym. Życzę miłej lektury.


Zajrzeć do wnętrza góry…
Piotr Maszkowski

Kilkudziesięciotonowy, niskopodwoziowy zestaw kołowy, transportujący potężną wiertnicę firmy Maxam sprawnie zaparkował w jednej z alejek lubańskiej Kamiennej Góry. Niedługo później rozległ się donośny dźwięk uruchamianego silnika maszyny, która o własnych siłach po rampie naczepy zjechała na parkowe podłoże. Operator, sprawnie manewrując poruszającym się na gąsienicach kolosem, skierował się do strefy pierwszego odwiertu u skraju stromego zbocza wzgórza. Kilka dni wcześniej punkt ów, podobnie jak kolejne, został precyzyjnie wytyczony przez Łukasza Orlickiego (GEMO – Grupa Eksploracyjna Miesięcznika Odkrywca), Tomasza Bernackiego i geodetę Zdzisława Medweckiego. Opierając się na podkładzie geodezyjnym, zestawionym z planem podziemnego schronu przeciwlotniczego (Luftschutzstollen) z 1944 roku, wyselekcjonowano miejsca umożliwiające, po wprowadzeniu do odwiertu kamery, ocenę stopnia zaawansowania budowli, stanu jej wykończenia oraz drożności ciągów komunikacyjnych względem widniejącego na dokumentacji układu pomieszczeń i korytarzy.


Monety i groby z bydgoskiej katedry
Maciej Kulesza

Informacja o skarbie, który został odkryty 2 stycznia, poruszyła całą Polskę. Największe znalezisko w historii Bydgoszczy jest teraz badane przez archeologów i historyków sztuki. Dokładnie miesiąc po spektakularnym odkryciu (2 lutego) Maciej Kulesza rozmawiał w murach katedry o kolejnych sensacyjnych odkryciach z ich autorem – kierownikiem prac archeologicznych Robertem Grochowskim.


Tajemnicze kryształki wracają do gry…!
Piotr Kucznir

Rok 2018 rozpoczął się sensacyjnie dla północnej Bawarii. Jak opisuje regionalny portal internetowy „Nordbayern” na początku stycznia odnaleziono coś, co już przed laty ożywiło świat poszukiwaczy w Polsce. Tym czymś, co rozpaliło umysły Niemców, były… kryształki. Te „szklane rurki” miał ponoć znaleźć turysta w srebrnej papierośnicy pod dawną rezydencją Adolfa Hitlera w Berchtesgaden.

Miejsce odkrycia, trzeba przyznać, bardzo mocno rozbudzające wyobraźnię każdego, kto interesuje się historią drugiej wojny światowej. Jaką tajemnicę miały przechowywać owe „szklane rurki”?

Z takim zestawem pytań musiał też zmierzyć się każdy polski poszukiwacz, który w latach 90. usłyszał o tym sensacyjnym odkryciu w różnych miejscach Polski. Najwięcej kryształków znaleziono na Dolnym Śląsku i ziemi lubuskiej.


Duffle Coat
Bartłomiej Błaszkowski

Według dostępnych przekazów jego krój nawiązuje do szytych ręcznie z grubych tkanin wełnianych okryć wierzchnich z kapturem noszonych przez rybaków z Morza Północnego. Charakteryzowały się prostotą, a nawet surowością wykonania oraz dobrymi właściwościami użytkowymi.

Pod koniec lat 50. XIX wieku brytyjska Admiralicja sporządziła projekt nowego ubioru w postaci długiej wełnianej kurtki z kapturem jednakowego wzoru dla wszystkich marynarzy. W 1860 roku zostały opracowane wykroje, na podstawie których firma Ideal Clothing wykonała pierwsze egzemplarze. Trzy lata później odnotowano pierwszy przypadek jego noszenia przez marynarzy Royal Navy podczas wyprawy antarktycznej. Po upływie blisko ćwierćwiecza pojawiła się nazwa Duffle Coat. Słowo: „duffle” („duffel”, „daffel”) nawiązuje do belgijskiego miasta Duffel, które użyczyło nazwy do określenia jednego z gatunków grubego wełnianego materiału. W 1890 roku został on oficjalnie zatwierdzony do użycia w Royal Navy, a w 1905 roku po raz pierwszy przydzielono go marynarzom okrętów podwodnych.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here