Niektóre odkrywane w Polsce przez archeologów instrumenty wydawały ultradźwięki

0

Część znajdowanych przez archeologów na terenie Polski grzechotek, brzękadeł czy dzwonków, nawet tych sprzed kilku tysięcy lat, może wydawać ultradźwięki – ustalili naukowcy w czasie badań.

Taki wniosek był możliwy dzięki szeroko zakrojonemu projektowi badawczemu. Jego celem było badanie instrumentów muzycznych, które obecnie znajdują się w polskich zbiorach muzealnych, a zostały odkryte głównie w czasie wykopalisk. Muzykolodzy wykonali szereg nagrań i analiz dźwięków.

Reklama

„Na przykład w przypadku wielu grzechotek średniowiecznych główne częstotliwości ich dźwięków – te o największym natężeniu – lokują się w zakresie 18-20 kHz i wyżej, a zatem powyżej granicy słuchu ludzkiego. Możemy więc mówić o swoistej ultradźwiękowości tych obiektów” – mówi PAP prof. Anna Gruszczyńska-Ziółkowska z Zakładu Muzykologii Systematycznej IM UW, która kieruje projektem realizowanym w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki.

Badaczka powiedziała, że również starsze instrumenty – np. z okresu epoki brązu – wydają dźwięki o bardzo wysokich częstotliwościach, ale nieco niższych niż te średniowieczne, bo ok. 7-10 kHz.

Badania grzechotek prowadzone są przez Katarzynę Tatoń przy współudziale naukowców z AGH w Krakowie, głównie dr. Ireneusza Czajki z Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki.

Badaczka dodaje, że obserwacje te dotyczą też wielu innych instrumentów poddanych analizom, np. brzękadeł czy dzwonków, także pochodzących z różnych okresów. W sumie przebadano kilkaset idiofonów, czyli instrumentów, w których źródłem dźwięku (tzw. wibratorem) jest sprężysty element drgający.

„Taka obserwacja nas zaskoczyła. Brzmienie tych instrumentów, zwłaszcza cichych grzechotek, wydaje nam się mało atrakcyjne. Ale okazuje się, że przyczyną tego jest tylko ograniczenie naszego słuchu. Po prostu nie słyszymy tych dźwięków w pełni. Zakładamy, że osiągnięcie właśnie takich, a nie innych dźwięków było intencją twórców tych obiektów” – mówi muzykolog.

Zdaniem prof. Gruszczyńskiej-Ziółkowskiej dźwięki, których dominujące częstotliwości znajdują się na granicy słuchu ludzkiego lub powyżej niej, z pewnością spełniały jakąś rolę.

„Dziś nie jesteśmy w stanie dokładnie określić tego zastosowania. Będzie to przedmiotem dalszych badań” – zapowiada badaczka. Dodaje, że być może należy wiązać to w jakiś sposób ze światem zwierząt, bo wykryte przez naukowców częstotliwości są przez wiele z nich słyszane i rozpoznawane.

źródło: PAP – Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski, www.naukawpolsce.pap.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here