Nie wiem do końca, czy to intuicja czy chwilowe zaćmienie, ale coś mi podpowiada, że sprawa zamurowanego pomieszczenia w bunkrze w Mamerkach dostarczy nam jeszcze wielu emocji. I że na końcu tej historii pojawi się trop, który zaprowadzi do wielkich odkryć.

O sprawie zamurowanego do tej pory pomieszczenia, które odkryto na terenie dawnej Kwatery Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych, pisałem kilka tygodni temu w artykule „W Mamerkach odkryto nieznane pomieszczenie„. Historia ma swój ciąg dalszy: jeszcze w kwietniu pracownicy Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków ustosunkowali się do wieści o odkryciu komory, informując, że nie widzą przeszkód, by przebadano dokładnie obiekt.

Wydanie oficjalnej zgody uzależniono jednak od uzyskania pozwolenia Lasów Państwowych, które są właścicielem terenu. Taka zgoda właśnie została wydana. Wykonanie kolejnego kroku należy więc do WUOZ. Jeśli podtrzymają wcześniejszą decyzję, nic nie będzie stało na przeszkodzie, by – zgodnie z zapowiedziami – do komory wpuszczono specjalną kamerę, która najpierw odpowie na pytanie, czy rzeczywiście mamy do czynienia z ukrytym pomieszczeniem, a jeśli tak, to czy skrywa ono cokolwiek – np. dzieła sztuki wywiezione z Królewca lub wojskową dokumentację.

I nie byłoby to takie nieprawdopodobne, jak mogłoby się wydawać. Tak przynajmniej podpowiada mi intuicja. A podpowiada inaczej, niż w przypadku „złotego” pociągu – być może ze względów sentymentalnych. Sam przecież jestem z Warmii i Mazur. Jak zapowiedział Bartłomiej Plebańczyk, który opiekuje się kompleksem w Mamerkach, prace zrealizowane będą jeszcze w czerwcu. Na ostateczne rozstrzygnięcie kwestii ukrytej komory musimy zatem poczekać. Jednak nie tak długo jak w sprawie pociągu.

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here