Według środowisk naukowych, poszukiwanie ukrytych bądź porzuconych zabytków przy użyciu wykrywacza metalu bez pozwolenia – zgodnie z ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami – to wykroczenie. Poszukiwacze skarbów komentują sprawę krótko: ustawa, na którą powołują się muzealnicy i archeolodzy, odnosi się raczej do miejsc wpisanych do rejestru zabytków. Czy na pewno? I po której stronie leży prawda?

Na to pytanie trudno uzyskać jednoznaczną odpowiedź. Polskie prawo w kontekście amatorskiego poszukiwania skarbów jest niedoprecyzowane. Ale tylko eksploratorzy twierdzą, że wymaga zmian i urealnienia. Archeolodzy i muzealnicy udają w większości, że nie ma problemu. Poszukiwacze skarbów nie chcą natomiast słyszeć o żadnych ograniczeniach i regulacjach. O kompromisie – po obu stronach – myślą nieliczni.

Mimo to część środowiska poszukiwaczy skarbów w Polsce, szczególnie ta skupiona w stowarzyszeniach, klubach i grupach (poszukiwania można prowadzić też samodzielnie), po nawiązaniu współpracy z muzeami, każdego roku występuje do wojewódzkich urzędów ochrony zabytków o wydanie pozwolenia na prowadzenie poszukiwań. Motywacje są różne. Przeważa chęć profesjonalizacji i usystematyzowania działań. Oto, co trzeba zrobić.

Po pierwsze należy zapoznać się z ustawą z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. Nr 162, poz. 1568 z późn. zm.), rozporządzeniem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 22 czerwca 2017 r. w sprawie prowadzenia prac konserwatorskich, prac restauratorskich i badań konserwatorskich przy zabytku wpisanym do rejestru zabytków albo na Listę Skarbów Dziedzictwa oraz robót budowlanych, badań architektonicznych i innych działań przy zabytku wpisanym do rejestru zabytków, a także badań archeologicznych i poszukiwań zabytków (Dz.U. 2017 poz. 1265) oraz ustawą z dnia 14 czerwca 1960 r. – kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. nr 98, poz. 1071 z późn zm.).

Po drugie należy przygotować program poszukiwań, czyli odpowiedzieć na pytanie, czego chcę szukać, gdzie, dlaczego i czy mam wystarczająco dużo wiedzy, by tego typu poszukiwania prowadzić? W moim przypadku – a uzyskuję pozwolenie od 2008 roku –  celem poszukiwań jest odnalezienie śladów po działaniach wojennych ze stycznia 1945 roku, od niedawna także po przemarszu wojsk szwedzkich i wojsk napoleońskich. Program poszukiwań powinien zawierać opisy zainteresowań i doświadczenia eksploratora, przedmiotu i celu poszukiwań i metody poszukiwań.

Po trzecie należy wystąpić do właściciela terenu, na którym chcemy prowadzić poszukiwania, o zgodę. Ja prowadzę poszukiwania wyłącznie na terenach leśnych, dlatego z wnioskiem występuję do nadleśnictwa, czyli do jednostki Lasów Państwowych (wzór wniosku dostępny jest tutaj). W przyszłości wystąpię o zgodę do urzędu gminy, by móc prowadzić poszukiwania na podmiejskich nieużytkach. We wniosku każdorazowo deklaruję przywrócenie po zakończeniu działań terenu poszukiwań do stanu pierwotnego i bezwzględne podporządkowywanie się wytycznym Straży Leśnej. Nadleśnictwo zobowiązało mnie ponadto do przedstawienia harmonogramu wypraw w teren. Odpis pozwolenia, które otrzymałem, trafił do wszystkich leśniczych i podleśniczych.

Po czwarte powinno się nawiązać współpracę z muzeum, które przyjmie, zabezpieczy i opracuje odnalezione zabytki archeologiczne. W 2008 roku, gdy po raz pierwszy występowałem o pozwolenie, zadzwoniłem do wybranego muzeum, opowiedziałem o swoich działaniach, umówiłem się na spotkanie i po kilku dniach uzyskałem deklarację współpracy. W deklaracji wskazano osobę, której każdorazowo miałem zgłaszać przypadki odnalezienia zabytków archeologicznych. Pracownicy muzeum zapoznali mnie ponadto z zasadami ochrony prawnej zabytków, przeszkolili z zakresu rozpoznawania zabytków archeologicznych i lokalizowania w terenie stanowisk archeologicznych. Zobowiązano mnie także do zapoznania się z ustawą o broni i amunicji. Dziś współpracuję z Muzeum w Ostródzie. To tam trafiają odnajdywane przeze mnie zabytki.

Mając uregulowane te cztery kwestie, można przystąpić do wypełnienia wniosku, w którym trzeba uwzględnić następujące informacje: wskazanie terenu poszukiwań, terminu prowadzenia działań, uzasadnienie wniosku oraz imię i nazwisko osoby prowadzącej poszukiwania zabytków. Wzory wniosków dostępne są na stronach urzędów gmin lub urzędów ochrony zabytków (dla przykładu: Warszawa, Olsztyn, Łódź). Jeśli urzędy ochrony zabytków nie udostępniają wzorów wniosków, można je o to poprosić. Jeśli i to nie przyniesie rezultatu, można dostosować i wykorzystać jeden z udostępnionych wyżej wzorów.

W uzasadnieniu wniosku, którego wypełnienie może zająć najwięcej czasu i sprawić najwięcej problemów, sugeruję powołać się na podstawę prawną: art. 36 ust. 1 pkt. 12, art. 89 ust. 2 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. Nr 162, poz. 1568 z późn. zm.), § 1 ust. 1 pkt. 8, § 2 ust. 1, § 9 ust. 1 rozporządzenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 22 czerwca 2017 r. w sprawie prowadzenia prac konserwatorskich, prac restauratorskich i badań konserwatorskich przy zabytku wpisanym do rejestru zabytków albo na Listę Skarbów Dziedzictwa oraz robót budowlanych, badań architektonicznych i innych działań przy zabytku wpisanym do rejestru zabytków, a także badań archeologicznych i poszukiwań zabytków (Dz.U. 2017 poz. 1265) oraz art. 104 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. nr 98, poz. 1071 z późn zm.).

Do wniosku należy załączyć: program poszukiwań (obowiązkowo) oraz – nieobowiązkowo – oświadczenia o znajomości przepisów ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami oraz ustawy o broni i amunicji, umiejętności rozpoznania zabytku archeologicznego, niezwłocznym informowaniu WKZ o wszystkich znaleziskach archeologicznych oraz, że nie będą one wydobywane bez jego wiedzy, niezwłocznym informowaniu WKZ o znaleziskach szczątków ludzkich i należących do nich przedmiotach, poddaniu wszelkich znalezisk wraz z ich inwentarzem weryfikacji konserwatorskiej, podjęciu obowiązku wykonania sprawozdania z poszukiwań, zgodę właściciela terenu na wejście i prowadzenie poszukiwań z określeniem dokładnej lokalizacji miejsc objętych poszukiwaniem oraz specyfikację sprzętu, zawierającą podstawową informację o używanym wykrywaczu metalu.

Istotnym załącznikiem jest też plan terenu, na którym prowadzone będą poszukiwania. Urzędy z reguły wymagają, by były to dwa egzemplarze mapy w skali 1:25 000. Szczegółowe mapy terenu można nabyć w wojewódzkich ośrodkach dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej. Można też je złożyć samemu, wykorzystując do tego zrzuty ekranu z serwisu geoportal.gov.pl. Jest przy tym dużo pracy, ale dzięki temu można zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych.

Teraz wystarczy wnieść opłatę skarbową w wysokości 82 zł (należy każdorazowo sprawdzić, gdzie konkretnie) i złożyć komplet dokumentów wraz z pismem przewodnim w wybranym urzędzie ochrony zabytków. W przeciągu miesiąca powinna nadejść odpowiedź.


Portal rezerwacyjny dla prawdziwych odkrywców – hotels.itaka.pl z bazą ponad 135 tysięcy hoteli na całym świecie.

Reklama

41 KOMENTARZE

  1. Niestety, w tekście kompletnie pominięto największe utrudnienie czyli wymóg większości Konserwatorów Wojewódzkich o odpowiednie uprawnienia archeologiczne. Do wniosku trzeba dołączyć „dokumenty potwierdzające posiadanie przez osobę prowadzącą badania archeologiczne kwalifikacji – wg § 26 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 27 lipca 2011r. w sprawie prowadzenia prac konserwatorskich, prac restauratorskich, robót budowlanych, badań konserwatorskich, badań architektonicznych i innych działań przy zabytku wpisanym do rejestru zabytków oraz badań archeologicznych (Dz.U. z 2011r., nr 165, poz. 987) w przypadku gdy wykonawca tych badań nie będzie wyłoniony w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego.” To czyni uzyskanie pozwolenia dla niezrzeszonego poszukiwacza praktycznie niemożliwym. Na usprawiedliwienie autora przemawia fakt, że na części wniosków (zwłaszcza tych wydawanych przez miejskich konserwatorów) pominięto ten paragraf, co jednak nie oznacza, że prawnie wymóg ten nie obowiązuje.

  2. Bedzie wojna z rosjo !! Polska to teraz wolny kraj czyli kradnij !! zarabiaj hajss !! Kop kop !! ale zakopój !! Żeby nasze dzieci nie wpadały w te doły !! hahaha Hardkor nikt nam nie pomorze nasze sympatyczne państwo , nikt ! beda mordowas ci matke a ty becziesz na to paczał ! Z wykrywko dlatego łazi sie na legalu hahah

    • Szanowny Panie,
      uprzejmie proszę o zapoznanie się choćby z podstawowymi zasadami pisowni języka polskiego, bo tego bełkotu zrozumieć nie sposób. Radzę również nie nadużywać alkoholu z samego rana, bo to źle wpływa na percepcję. Pozdrawiam i życzę bardziej świadomych komentarzy w przyszłości.

  3. Nie mniej jednak bardzo często wnioski są blokowane właśnie na tej podstawie. To nie jest jedyna prawna nieścisłość, która sprawia że poszukiwacze wolą omijać urzędy WKZ szerokim łukiem. Konieczna jest zmiana przepisów, która pozwoli na znacznie łatwiejsze uzyskiwanie pozwoleń, tym bardziej że indywidualny detektorysta zwykle prowadzi poszukiwania „intuicyjnie”, bardzo często zmieniając rejon i zakres swoich eksploracji. Angażowanie WKZ i biurokratyzacja procesu na etapie uzyskiwania pozwoleń jest zupełnie niepotrzebne i kompletnie się nie sprawdza.

    • Całkowicie się z Tobą zgadzam !
      Mam obecnie zamiar złożyć wniosek do WKZ Katowice o wydanie pozwolenia na poszukiwania ale jutro tam zadzwonię by się upewnić czy to ma w ogóle sens !?
      Bo w miejscu formularza – „Wnoszę o wydane pozwolenia na poszukiwanie zabytków na terenie…..” mam zamiar wpisać : Rzeczpospolita Polska po drugie nie jestem w stanie określić konkretnie gdzie i kiedy będę bo jest to moje hobby a nie cel zarobkowy ! Po trzecie ja zgodę otrzymuję od gospodarza terenu w większości przypadków na zasadzie spontanicznych odwiedzin – czyli wjeżdżam na wioskę i pukam do najbliższego domu pytając się do kogo należy „To” konkretne pole a jak uda mi się później namierzyć właściciela to proszę o zgodę jeśli takowa jest to wchodzę na pole i prowadzę wykopki. Więc nie wiem co na takie podejście powie WKZ ?

  4. Autor ubolewa nad faktem, że znaleziska trafiają do prywatnych kolekcji a nie do muzealnych gablot. Hmmm trochę to oderwane od rzeczywistości, ponieważ jeśli artefakty trafiają do muzeów to lądują w piwnicach bo nie ma pieniędzy na ich konserwację i ekspozycję a prywatne muzea to nie jest głupi pomysł. Ale póki co to daleka droga…

  5. Chciałbym zapytać skąd u Autora wpisu wyraźny podział na zabytki archeologiczne i „pamiątki z okresu I i II wojny światowej”? Gdzie w rzeczonej ustawie jest informacja o takim rozgraniczeniu? Gdzie można znaleźć informację o cezurze czasowej (taka występuje jedynie w regulacjach dotyczących wywozu zabytków)? Otóż, owe „pamiątki” w świetle prawa (jak i w przekonaniu wielu archeologów), to również zabytki archeologiczne.
    Sprawa druga, to kwestia nagradzania odkrywców. Chyba nie warto demonizować i przedstawiać sytuacji tak radykalnie. Coraz częściej słyszy się o wypłaconym znaleźnym. Sądzę, że lepiej promować pozytywne przykłady, niż uparcie powtarzać, że jest tragicznie i od lat nic się nie zmienia 🙂 Oto jeden z przykładów – http://www.lwkz.pl/item/show/id/1053

    • Link odsyła do artykułu o przypadkowych znaleziskach. Ja natomiast mam na myśli znaleziska poszukiwaczy. Trudno powiedzieć, by ich znaleziska były przypadkowe.

      • @odkrywca – oczywiście, że link odsyła do przypadkowych znalezisk, bo tylko w takiej sytuacji należy się znaleźne.
        Pokuszę się o drobne podsumowanie:
        w całym swoim wpisie postulujesz równouprawnienie odkrywców i archeologów. Piszesz o tym jak mogą zdobywać pozwolenia i właściwie się zachowywać. W sumie nie zauważasz różnicy między osobą, która idzie w teren po „gadżety”, a archeologiem dla którego najważniejszy powinien być kontekst odkrycia. Według Ciebie wystarczy zainwestować kilka złotych w sprzęt, by stać się badaczem przeszłości, a jeśli już coś się znajdzie, to oczekujesz aby ktoś zapłacił za znaleziska wydarte z ziemi? Archeolog też nie otrzymuje znaleźnego. Jeśli zatem sprowadzasz odkrywcę do roli „archeologa współczesności”, to nie oczekuj, że ktoś będzie mu będzie za to płacił. Trochę pokrętna logika…nie sądzisz?

        Co do samej współpracy odkrywców/poszukiwaczy i archeologów. Osobiście uważam, że jest nie tylko możliwa, ale i potrzebna. Pod jednym zasadniczym warunkiem-nie powinna się odbywać za plecami archeologa. Zakup sprzętu oraz uzyskanie pozwoleń nie są równoznaczne z uzyskaniem wiedzy umożliwiającej właściwe zadokumentowanie ew. odkryć w terenie 🙂 Ot i co.

        • Dla mnie znaleźne nie ma większego znaczenia, ale są poszukiwacze, dla których ma. Dlatego uważam, że w przypadku cennych odkryć, poszukiwacze powinni – wzorem innych państw – otrzymywać część wartości znaleziska. Czy to nie dlatego w Polsce większość odkryć ląduje w prywatnych kolekcjach? To nie jest jednak w całym tekście sprawa najważniejsza.

          • Moim zdaniem dopuki nie będzie przepisów podobnych do angielskich,nie będzie dobrze.W Polsce do pieniędzy jest pięciu a do poszukiwań tylko jeden i nie ma znaczenia czy nasze znalezisko trafi do muzeum czy do piwnicy muzeum.Już tyle rządów prubowało coś zmienić i co.nic.Może zawalczmy o siebie,pokażmy że to problem nie tylko nasz, że dużo pamiątek narodowych trafia na wolny rynek.Nie wszyscy z nas tak chcą,ale niech umożliwią nam ratowanie dziedzicwa narodowego.Bo to my to znajdujemy,a przepisy okradają historię.

        • Tylko nie bierzesz pod uwagę ,ze archeolog dostaje pensje ,a ty za swoje pieniądze musisz kupić sprzet- tak że ty nie przekręcaj – to jest jego PRACY ,a twoje hobby i tu jest różnica ,nie chodzi o pieniądze ,ale jest ta sama frajda żeś coś znalazł ,

  6. Osoba występująca o pozwolenie wcale nie musi nawiązywać współpracy z jakimkolwiek muzeum co zostało wymienione w punkcie czwartym. W pozwoleniu na poszukiwania jest jasno i wyraźnie napisane, że o każdym znalezisku (zabytku archeologicznym) należy niezwłocznie powiadomić WKZ i tak naprawdę to wojewódzki konserwator zabytków decyduje, gdzie dany zabytek trafi.

  7. To jest rozbój w biały dzień. Wykopanie przedmiotów, a następnie zgłoszenie tego do jakiejś placówki (np. muzealnej) to musztarda po obiedzie. TYLKO ARCHEOLOG, STOSUJĄC METODY NAUKOWE JEST UPRAWNIONY DO POSZUKIWAŃ. Inne działania to tylko dobra mina do złej gry różnego rodzaju urzędów i placówek muzealnych, bądź naukowych, które nie maja pomysłu, jak walczyć z grasującymi pożal się Boże odkrywcami.

    • już tak nie wyolbrzymiaj tych śmiesznych archeologów produkowanych masowo przez uczelnie. Jeżeli kopię na polu uprawnych które jest co roku orane na głębokość 60 cm to te monetki które znajduje są co roku wywracane przez pług i nic nie niszczę. I konserwator może mi nagwizdać. Wystarczy mi zgoda właściciela pola i koniec !!

    • a jak jest w np.takiej Anglii? ludziska bezstresowo smigają jak znajdują kasa w łape znalezisko ląduje w muzeum i tyle,u nas zapisy robią z ciebie złodzieja,jak do cholery profesjonalni,wykształceni archeologowie radzą sobie w innych krajach? tylko nad wisełką nasi pozałowania godni jęczą ze im sie coś kradnie,ustawa jest z czasów komuny,co tak naprawde oznacza ze jestesmy wolni?

  8. Zycze tobie abys trzy tygodnie czekal na pozwolenie poszukiwania klucza od domu, ktory wlesnie zgubiles bedac z dzieckiem na spacerze i tych pieciu zl. Ktore miales w kieszeni i obys niemial prawa schylic sie po grzyba przysypanego igliwiem i liscmi-Boze natchnij go normalnoscia.

  9. Myślę że wszyscy pasjonaci tz.poszukiwacze skarbów powinni wyjść na ulię i głośno zaprotestować przeciwko bezsensownym ustawom które potrafią tylko karać a nie wyciągać ręke ,by pomódz tysiącom ludzi w tym co z pewnością kochają to co robią.A są nas tysiące.Pozdrawia.

  10. No tak. To jakbym chciał po jakimś zwykłym poletku pochodzić, poszukać monet czy co tam ludzie z obornikiem wywieźli to mam składać podania, dokładnie określać co gdzie i jak i zapłacić ponad 80zł… Tylko, że ja nawet nie wiem kiedy i gdzie będę miał czas na pole wyjść. Nie mam czasu na chodzenie po urzędach bo pracuję 6 dni w tyg. (płacąc podatki również na utrzymanie tych urzędników). To jakiś horror…

    • oderwane od rzeczywistosci,urzadzenia kupujemy bez problemu ogranicza nas tylko budżet,sprzęty obłozone są podatkiem,kupic wolno pobiegac już be jak z dzieckiem ,,,stój nieruchomo i sie baw,,,, postaram sie wrzucic wykładnie przepisów : Postanowiłem zlecić ekpertyzę prawną problemu kancelarii prawnej Lexine Spółka Jawna Kostyra i Wspólnicy świadczącej usługi poprzez portal internetowy
      Profesjonalne Porady Prawne

      Ekspertyzę sporządził Jakub Bonowicz, aplikant radcowski, doktorant, nauczyciel akademicki w Katedrze Prawa Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Pracownik kancelarii radcowskiej. Ekspertyza jest bardzo długa i szczegółowa, zawiera rozważania o poszukiwaniach z punktu widzenia Kodeksu Cywilnego oraz innych przepisów prawnych, dlatego nie będę zamieszczał tu całości, bo nie ma to znaczenia dla istoty sprawy. Wklejam to, co najważniejsze, co stanowi jej sedno i potwierdza, że pozowlenie na poszukiwania z wykrywczam metalu potrzebne jest tylko, kiedy prowadzi się je w zabytkach wpisanych do rejestru:

      „Zbieżność terminologii używanej w §1 pkt 4 Rozporządzenia, art. 36 ust. 1 pkt 12 ustawy i art. 111 ust. 1 ustawy przemawia za tym, iż wykroczenie z art. 111 polega właśnie na tym, iż poszukuje się zabytków w obiektach wpisanych do rejestru wbrew warunkom pozwolenia albo bez pozwolenia. Skoro bowiem pozwolenie na poszukiwanie zabytków nie może dotyczyć miejsc poza zabytkami wpisanymi do rejestrów (bo nie ma możliwości wydania takiego pozwolenia w świetle obecnych przepisów, a organy administracji mogą działać tylko w granicach prawa ! – art. 7 Konstytucji, a już zwłaszcza tam, gdzie chodzi o ograniczenie prawa obywateli), to nie można uznawać za wykroczenie poszukiwania zabytków poza miejscami wpisanymi do rejestru. W przeciwnym wypadku dochodziłoby do sytuacji nie do zaakceptowania – obywatel byłby ukarany za poszukiwanie zabytków bez pozwolenia, którego nie jest w stanie w żaden sposób otrzymać, bo przepisy prawa takiej możliwości po prostu nie przewidują.

      (…) Zatem nasuwają się następujące wnioski:

      1) wykroczenie, o którym mowa w art. 111 ustawy o ochronie zabytków dotyczy jedynie poszukiwania zabytków na obszarze obiektów wpisanych do rejestru zabytków, ponieważ pozwolenie o którym mowa w art. 36 ust. 1 pkt 12 dotyczy poszukiwania zabytków właśnie w takich obiektach.

      2) oznacza to, iż poszukiwanie zabytków poza takimi obiektami uznać należy co do zasady za dopuszczalne, z tym że:

      a. nie może ono wypełniać znamion przestępstwa z kodeksu karnego (np. niszczenia dóbr kultury, grabienia cmentarzy, zwłok, posiadania broni i amunicji)

      b. jeśli rzecz odnaleziona jest zabytkiem archeologicznym lub inną rzeczą mającą wartość historyczną, naukową lub artystyczną, staje się własnością Skarbu Państwa i konieczne jest jej przekazanie odpowiedniemu organowi. Zatrzymywanie takiej rzeczy stanowić będzie przestępstwo przywłaszczenia (art. 284 kk)

      c. natomiast jeśli rzecz odnaleziona nie przedstawia wartości historycznej, naukowej lub artystycznej, to jej posiadanie należy uznać za dopuszczalne i zgodnie z art. 181 kc staje się własnością znalazcy przez objęcie jej w posiadanie samoistne

      • Wreszcie ktoś z głowa zabrał się do interpretacji przepisu. Cała nieświadomość rzeszy zainteresowanych -w ten czy inny sposób -rodzi się z publikacji w których autorzy niekoniecznie jasno wyrażają o czym piszą. Bo rozumiem, że autor powyższego artykułu pisze właśnie o poszukiwaniach w miejscach wpisanych do rejestru zabytków. A jeśli ktoś nie szuka skarbów a tylko żelastwo w ziemi? jeśli wyciąga tylko gwoździe i kapsle na polu rolnika za jego zgodą? Pójdę dalej- jeśli ktoś tylko słucha co się dzieje w ziemi i nic nie kopie? Posiadanie detektora nie jest (jak na razie) zabronione. A karanie w takim przypadku można porównać do skazania faceta za gwałt- tylko dlatego że posiada i może GO użyć 😉
        Według mnie- jeśli np policja zechce sprawdzić detektorystę na polu, a on wykaże tylko gwoździe- to sprawy nie ma żadnej. Ale jak będzie posiadał w kieszenie jakieś zabytkowe fanty- to już zahaczył o ustawę o ochronie zabytków. Jeszcze inna kwestia, to jest czy policjant może każdej osobie przeszukać kieszenie… bo nie wydaje mi sie.

  11. Za kilka lat problem sam się rozwiąże. Nie bedzie mialo znaczenia czy przepisy zmienia sie i jak sie zmienia dla poszukiwaczy. Dziewiczych miejsc do poszukiwań jest co raz mniej. A za kilka lat ich praktycznie nie będzie. W obecnych czasach gdzie w każdej wiosce jakiś chłopak lata z wykrywacze, zna teren i wszystkich rolników w okolicy trudno znaleźć cokolwiek poza śmieciami i nie zasypany mi dołkami. Szkoda ze wiele ich znalezisk nie ujrzy światła dziennego z obawy przed konsekwencjami

  12. A nie można tego zrobic podobnie jak działa PZW ? Wprowadzic rozsądne egzaminy i składkę członkowską na rok za eksplorację. Jedyne do uzyskania to zgoda właściciela terenu.Można prościej. Tylko po co. Lepiej kara grzywną i pierdlem.

  13. ………….Chory kraj…………..idiotycznej biurokracji………………dlaczego w tym przypadku za kopanie w ziemi nie jest karany GRABARZ , OPERATOR KOPARKI , czy DZIAŁKOWIEC i ROLNIK……………..Archeolodzy wymyślili przepis by im nikt nie wyjadał z koryta i tyle…………………..a Policja niech się weżmie do pracy a nie zajmuje się głupotami

  14. Zapomniano o najaważniejszej sprawie. Od niedawna obowiązuje również w tym temacie Ustawa o rzeczach znalezionych Dz.U. 2015 poz. 397
    która zawiera odrębny rozdział 4 ,,Postępowanie z rzeczami o wartości historycznej, naukowej i artystycznej ( inaczej mówiąc chodzi o zabytki).
    Teraz do Biura Rzeczy Znalezionych przy Starostwach Powiatowych należy zgłaszać ! znalezione wartościowe rzeczy – następuje protokolarne przejęcie. Starosta powiadamia delegaturę Woj. Konserwatora Zabytków, skąd przyjeżdża jej przedstawiciel i dokonuje oględzin. Wszystko co uzna za zabytki od zaraz przechodzi na własność Skarbu Państwa, pozostałe zaś przedmioty – czyli rupiecie nie interesujące Konserwatora Zabytków są z mocy prawa własnościa znalazcy.
    Proszę pamiętać, że nie zgłoszenie znaleziska w polskim prawie nazywa się przywłaszczeniem mienia – czyli kradzieżą.

  15. Brak mi słów. Jeżeli ja, 60 latek ze schorzeniami, akurat czuję się na tyle dobrze, że dam radę

    pojechać na dwie czy trzy godziny pospacerować z wykrywaczem, musiał bym wpierw dwa miesiące

    załatwiać zezwolenie, pisma, mapy….
    I pewnie powinienem zgłosić ile znalazłem poniemieckich, kwadratowych gwoździ na starych granicach

    oddziałów leśnych, ile kawałków drutu kolczastego i ile gołębich obrączek po jastrzębich ucztach ?
    W miejscach gdzie rozpoczynają poszukiwania archeolodzy, wpierw zdejmują 0,5 metrową warstwę ziemi bo

    uważana jest jako humus, czyli warstwa nic nie warta, wymieszana ze śmieciami. Mój wykrywacz wskazuje

    metale do 25 cm. głębokości. Co za „skarb archeologiczny” mogę znaleźć z tym urządzeniem. W czym mogę

    zaszkodzić nauce ? Nie chodzę na stanowiska archeologiczne, mimo, że wiem gdzie leżą w mojej okolicy.

    Swego czasu w mojej miejscowości dzieciaki wykopały gliniane garnki z kośćmi. Nigdy tam nie byłem i

    nie pójdę. Mam nadzieję, że stanowisko to kiedyś doczeka się na prawdziwych archeologów, chociaż,jak

    mówią niektórzy, wśród takich garnków nie ma ani złota, ani srebra i ci „prawdziwi archeolodzy” nie

    spieszą się…. Brak bodźców… Podobno dużo archeologów ma w domach więcej fantów niż leży na wystawach

    w okolicznych muzeach. Podobno… W necie można znaleźć nazwiska takowych „archeologów”, niektórych

    nawet z dyplomami uczelni… A ja idąc z nadzieją na trafienie choćby jednego Fenika mam pół roku

    biegać między urzędami… Nieuczciwy, nawet z pozwoleniem w kieszeni schowa co wartościowsze i nikt

    oficjalnie ich nie ujrzy. Uczciwy i bez kwitka mógł by iść do muzeum zapytać, ale… Ale zaraz zrobią

    mu w chacie rewizję i zabiorą wszystko co ma więcej niż 70 lat, nawet jak mu to dał dziadek na

    pamiątkę. Brak mi słów.

    • W pełni się zgadzam z opisanym wyżej stanowiskiem. Za kilka czy kilkanaście lat nic już na polach nie będzie. Monety, gwoździe , łuski itp chemia rozpuści . Wtedy problem się sam rozwiąże.
      63 latek

    • Tadku podpisuję się pod Twoim tekstem oburącz i obunóż. Ja próbuję od lat zainteresować archeologów kilkoma ważnymi dla miejscami, ale jakoś im ciągle nie po drodze. Sam bym sprawdził, ale się boję narazić, bo zawód taki, że mógłbym i prace stracić. A przecież chodzi o ustalenie i potwierdzenie pewnych faktów. A zabytki z chęcią oddałbym do muzeum. To co pisać o zgodę, płacić, jeździć załatwiać? A kilkadziesiąt pól żeby przejść, to o zgodę każdego właściciela pytać? A chodzi tylko, o to, żeby np. jakiś ślad znaleźć i potwierdzić gdzie się nasi z ruskimi tłukli w 1863 r., albo gzie było stanowisko naszej piechoty we wrześniu 1939. Żeby je zaznaczyć na mapie, a może przy okazji jakąś tabliczkę ustawić – dla potomnych.

  16. Witam. Rozumiem że dostawał Pan również pozwolenia od nadleśnictwa w zwazku z poszukiwaniami. Czy istnieje możliwość wyslania np. skanu takiego pozwolenia. Pozdrawiam.

  17. Oczywiście także jestem za uproszczeniem tych procedur ale wątpię by dzięki temu część poszukiwaczy zaprzestała sprzedaży znalezionych fantów do innych krajów. Sam prędzej bym takie rzeczy kupował niż sprzedawał (oczywiście najprzyjemniej jest je znajdować) ale są ludzie, dla których to świetny biznes i oni nie zaprzestaną poszukiwań po zmianie przepisów.

  18. Artykuł wydaję mi.się bardziej dla laika niż kogoś kto zderzył się z wkz.Zanim otrzyma się pozwolenie którego zdobycie to droga przez mękę mija jakieś pół roku.Nie wspomnę o tym że bieganie po właścicielach posesji czy archeologach to kolejna wątpliwa przyjemność.Każdy szuka na swoją odpowiedzialność.

  19. Zbyt skomplikowane to dla kogoś kto ma raz na jakiś czas chwile by czegoś sobie poszukać, bez pozwolenia boje się…a taka miałem ochotę. Lepiej niech gnije w ziemi.

  20. Występuje tu klasyczny konflikt interesów na linii archeolodzy zawodowi i detektorysci-amatorzy.Poza tym:
    Poszukiwacze-amatorzy _w większości_ nie będą masowo występować o zezwolenie nie z obawy, że nie dostaną albo, że jest to czasochłonna procedura i kosztowna ( 82zł za jedno zezwolenie to drogo) tylko dlatego, że:
    1) nie chcą się ujawniać
    2) nie są frajerami i znalezione rzeczy chcą zatrzymać dla siebie, dla własnych kolekcji.
    Tym bardziej, że nie ma szans na wdrożenie w PL systemu angielskiego.

    Zmiana ustawy i zaostrzenie kar ma na celu przede wszystkim wyeliminowanie patologii wśród środowiska detektorystów związanej z :
    1) rozkopywaniem i okradaniem grobów, mogił, kurhanów, stanowisk archeo
    2) z wandalizmem i głupotą np. niezasypywanie dołków w terenie, pozostawianie „ogórków” i innych przedmiotów niebezpiecznych na wierzchu lub ich znoszeniem na swoją posesję.

    Poszukiwaczy w ostatnich latach przybyło w tempie wykładniczym a tym samym odsetek patologii też jest wyższy, gdyż część poszukiwaczy to pseudopasjonaci i hieny. A już jedna hiena może narobić biedy prawdziwym pasjonatom. I tak też się stało.
    Muszę to z przykrością napisać, że poszukiwacze są sami sobie winni. Elementarne błędy to:

    a) brak kultury kopania i skrajne łamanie kodeksu poszukiwacza
    b) chwalenie się na forach, portalach społecznościowych ewidentnymi zabytkami a przy tym ignorowanie faktu, że Internet przeglądają także ludzie będący w opozycji do poszukiwaczy-amatorów.
    c) nielegalny handel fantami przez internet.

    Pamiętajmy, że wszystkie partie w Sejmie zagłosowały za zaostrzeniem kar i w tej chwili nie ma żadnych szans na złagodzenie prawa. Taka szansa pojawi się dopiero jesienią 2019r. gdy nastąpi nowe rozdanie kart w parlamencie.

  21. Powiem wprost, zeszły rok: Idę kopać, szukam miejsca (np. polnej drogi o charakrerystycznej nazwie) później, daję sobie jeszcze lidar czy czasem przy dróżce nie było jakiejś chałupki. Dajmy na przykład – lata ’20 żył sobie tam gościu z rodziną, ale za paręnaście lat przyszła wojna, no nie mogę tego pojąć. Wiem, że nie kopie się na kurhanach i wzgórzach przypominających grody (jak mówiłem lidar za każdym razem)… Pfffff… w sumie? czemu nie? i tak lubię ryby łowić – magnet fishing… Jak nie tak to tak.

Odpowiedz na „EagleAnuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here