Zakończyła się era Minelaba w moim życiu. Przynajmniej na razie. Po ponad sześciu latach przerzuciłem się na model T2 amerykańskiego Tekneticsa. I póki co przy nim zostanę. Dlaczego?

W trakcie mojej wieloletniej przygody z poszukiwaniami operowałem już kilkoma konstrukcjami Garretta i Minelaba, był też White’s, Makro Metal Detectors i Armand. Z amerykańskim Tekneticsem póki co nie miałem nic wspólnego. O tym, że wszedłem w posiadanie T2, zadecydował przypadek. X-terra 705, którą użytkowałem z powodzeniem od lat, zaczęła sprawiać drobne problemy techniczne. Fakt, była dość intensywnie eksploatowana i zwyczajnie zasłużyła na emeryturę. Szukałem długo. Pod uwagę brałem nowe modele Deusa, Golden Maska czy Fishera. Niespodziewanie otrzymałem propozycję kupna T2 (Teknetics T2 Classic 11″ DD v. 9.0) w atrakcyjnej cenie. Model ten jest na rynku od kilku lat. Już wcześniej miałem możliwość obserwacji dokonań tego modelu. Nie kupowałem więc w ciemno. Ale było to pewne ryzyko. Nie wiedziałem do końca, czego można się spodziewać.

Z braku czasu na przygotowanie, w biegu, w przeddzień planowanego wypadu w teren obejrzałem kilka filmów użytkowników T2 na YouTube. W zasadzie wychodziłem na pierwsze poszukiwania, wiedząc jedynie, że konstrukcja działa na częstotliwości 13kHz. Jeśli miałem jakiekolwiek wątpliwości, to już pierwsze wyjście rozwiało je wszystkie. A przynajmniej większość.

Zaletą Tekneticsa T2 jest przyjazny interfejs i łatwość obsługi

Przede wszystkim zaskoczył mnie bardzo przyjazny interfejs. Z obsługą tego wykrywacza poradzi sobie każdy, kto zdobył jakiekolwiek podstawy na innych wykrywaczach. Wyświetlacz jest duży i przejrzysty. Ustawienie z dostrojeniem trwa około 25 sekund. Niestety, za każdym razem po wyłączeniu i włączeniu wykrywacza trzeba ustawiać sprzęt od nowa. Niektórych musi to irytować, ale z drugiej strony to tylko 25 sekund. Jeśli od czegoś trzeba by zacząć opis tego modelu Tekneticsa, to przede wszystkim należałoby wspomnieć o łatwości obsługi. To sprzęt z serii „włącz i szukaj”.

Drugie pozytywne zaskoczenie to waga. X-terra 705 była ciężka, a dodatkowo obciążała ją cewka Nel Tornado, której używałem. T2 jest lżejszy, waży jedynie 1,3 kg. Ergonomia jest dobra. Na razie ręka przyzwyczajona jest jeszcze do Minelaba, ale z każdym wyjściem jest coraz lepiej. Cewką łatwo przemiata się równolegle do ziemi. To mój pierwszy wykrywacz z pojemnikiem na baterie w podłokietniku. Pozytywne zaskoczenie.

Jeśli chodzi o pracę wykrywacza i spostrzeżenia techniczne – Teknetics T2 jest bardzo czuły. Sygnały są w miarę precyzyjne. Zauważyłem, że sprzęt dobrze spisuje się w zaśmieconym terenie. Póki co tracę trochę czasu na wydobywanie z ziemi różnego rodzaju ogryzków, ale z drugiej strony to cieszy, że T2 ciągnie z ziemi wszystko, co się da. Spostrzeżenia praktyczne – T2 wyłapuje każdą drobnicę, reaguje na cieniutkie sreberka (o co wielu z was pyta w wiadomościach), choć sygnałów trzeba się nauczyć. Na początku nie jest łatwo. Sporo jest tzw. „niepewnych dźwięków”, ale po pewnym czasie łatwo oddzielić te dobre od tych złych. Pierwszą monetą odkrytą przeze mnie przy pomocy Tekneticsa T2 jest niewielki 1 krajcar z I połowy XVII wieku. To dobrze wróży.

Pierwsza moneta znaleziona przy pomocy nowego wykrywacza

Warto zwrócić uwagę na praktyczny i wygodny pinpoint, którego spust – w przeciwieństwie do rozwiązania zastosowanego w X-terrze – zawsze jest w zasięgu ręki.

A teraz minusy. Muszę rozwiązać kwestię podłokietnika, czyli podpory ramienia. W Minelabie miałem pas, który unieruchamiał rękę. Tu mam luzy, które powodują pewien dyskomfort. Spróbuję znaleźć odpowiednie rozwiązanie. Drugi problem objawia się w momencie odkładania wykrywacza na ziemię przed wbiciem łopaty. Odkładając go, przełączam mimowolnie tryby pracy. Kwestia przyzwyczajenia do układu przełączników.

Chodząc z Minelabem, używałem prostych, pełnych słuchawek Garretta. T2 dobrze z nimi współpracuje. W ogóle jestem zwolennikiem używania słuchawek. Polecam wszystkim, którzy z różnych względów wciąż się przed tym wzbraniają.

Ciężko wydawać ostateczne sądy po kilku tygodniach użytkowania danego wykrywacza. To jednak, co napisałem wyżej, to konstruktywna opinia, powstała na bazie dotychczasowych doświadczeń. Kolejnymi spostrzeżeniami dzielić się będę w komentarzach do tego artykułu. Na razie dodam jeden – dziesięć wyjść bez zmiany baterii. Oszczędny model! Ciekaw jestem, jak T2 sprawować się będzie w trakcie poszukiwań w lesie. Jestem też bardzo ciekawy waszych opinii na temat tej konstrukcji Tekneticsa – opinii, ale też rad dla takich jak ja początkujących użytkowników.

Na zakończenie jeszcze kilka kwestii technicznych. Warto podkreślić, że na Teknetics T2 producent daje aż 5 lat gwarancji. Gwarancja dystrybutora to 2 lata. Skąd ta różnica? Nie wiem. Może w przeszłości były problemy z niezbyt precyzyjnymi wykończeniami obudowy? Ja zabezpieczę mój model osłonami, które już zamówiłem. O wykrywacz trzeba dbać.

Niewykluczone, że w przyszłości sięgnę po wyższe modele Tekneticsa – G2 lub Omega 8500. Czas i efekty pokażą. Na razie sprawdzę jego pracę z dwoma nowymi cewkami, które planuję zakupić. Macie jakieś propozycje?

Osobom, które zwracały się do mnie po lekturze artykułu „Jaki wykrywacz wybrać?” z zapytaniem o zakup pierwszego nieskomplikowanego detektora, polecałem do 1000 zł głównie modele Garretta z serii Ace. Zachęcony osiągami T2 w najbliższych dniach sięgnę po jeden z podstawowych modeli Tekneticsa – Eurotek. Sprawdzę jego możliwości, a wrażeniami podzielę się wkrótce na stronach zdziennikaodkrywcy.pl.

Reklama

1 KOMENTARZ

  1. Szczerze polecam Eurotek Pro. Wykrywacz typu włącz i szukaj. Bardzo przyjazny w użytkowaniu, leciutki. Chodzę amatorsko bez map, pamiętników, przygotowań. Dla mnie to odpowiednik „kanarków” nie wiem czy lepszy ale naprawdę się z nim zaprzyjaźniłem. Szczególnie polecam takim niedzielnym poszukiwaczom lub początkującym jak ja.

Odpowiedz na „AnonimAnuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here