Jednym z częstszych pytań, jakie zadajemy sobie w przypadku odkrycia średniowiecznych sreberek, jest ich wartość. Nie współczesna, a dawna, nominalna. Nie interesuje nas to, ile zyskujemy, tylko to, ile stracił ten, kto monetę pozostawił, by po kilku wiekach nieświadomie sprawić nam radość. Pytania tego typu powracają, gdy dochodzi do spektakularnych odkryć. A do takiego właśnie doszło u naszego południowego sąsiada.

Internet obiegła informacja o odnalezieniu przez czeskiego poszukiwacza skarbu groszy praskich, na który złożyło się 431 srebrnych monet, wybitych za panowania Wacława IV Luksemburskiego (1361-1419). Monety tego typu wprowadzone zostały do obiegu przez Wacława II w 1300 roku. Bite były przez kolejnych 250 lat. W tym czasie stały się najpopularniejszymi monetami obiegowymi w średniowiecznej Europie, a przynajmniej w jej środkowej części. Opanowały rynek pieniężny Śląska i Mazowsza. Do historii przeszły odkrycia olbrzymich, bo liczących kilka tysięcy sztuk skarbów groszy praskich w Wielkopolsce. Monety trafiały również na Litwę. Można było posługiwać się nimi w Niemczech i w Austrii. Popularne były także na Węgrzech.

Historia grosza praskiego wiąże się z odkryciem na początku XIII wieku ogromnych złóż srebra w okolicach miejscowości Kutná Hora. Zasoby pozwoliły czeskim władcom na bicie do kilkunastu milionów groszy rocznie. Żaden inny kraj – nawet Polska, która była u szczytu potęgi – nie mogła sobie pozwolić na utrzymanie wartości grosza zbliżonej do praskiego.

Początkowo waga grosza praskiego wynosiła około 3,8 g. Każda moneta zawierała około 3,5 g. czystego srebra. Z czasem waga ta zmniejszyła się, by już w połowie XVI wieku wynosić zaledwie około 1,2 g. Nigdy nie zmienił się natomiast typ monety – na awersie bito koronę z podwójnym otokowym napisem z imionami królów czeskich, na rewersie czeskiego lwa otoczonego napisem GROSSI PRAGENSES.

Gdyby szczęśliwy znalazca cofnął się w czasie do początków XV wieku, bo to wtedy najpewniej ukryto skarb w ziemi, za odnalezione monety mógłby kupić 15 wołów, jednego konia, 100 par chłopskich butów, 50 baranów,  tyle samo łuków, 4 kusze, pełną zbroję płytową. Kura kosztowała w tym czasie 1 grosz, pół beczułki piwa 8 groszy, miecz można było kupić za 70 groszy a sztylet za 8 groszy. Nie starczyłoby jednak na biblię, która kosztowała aż 1440 groszy. Za 10 tysięcy groszy można było z kolei kupić pół wsi, a przynajmniej jedną spaloną zniszczoną i zrabowaną. A tych po częstych w tym czasie najazdach tatarskich nie brakowało…

Warto przyjrzeć się również średniowiecznym transakcjom, do jakich dochodziło na europejskich rynkach. Za uwolnienie pojmanych przez Polaków rycerzy walczących pod Grunwaldem Władysław Jagiełło zażądał ponad 6 milionów groszy praskich. Ten sam władca za prawie 30 tysięcy groszy kupił krakowską kamienicę, która stała się zaczątkiem Collegium Maius, najstarszego budynku Akademii Krakowskiej.

Tyle ciekawostek. Współczesna wartość grosza praskiego w dobrym stanie zachowania na rynku kolekcjonerskim to około 200 zł. Wartość odkrytego skarbu w przeliczeniu na złotówki (monety, jak widać na zdjęciach zaprezentowanych na fanpage’u Zwiadowca Historii, nie zachowały się w dobrym stanie – ich wartość to pewnie około 50 złotych za sztukę) wynosi więc w tym przypadku blisko 25 tysięcy złotych. Dziś starczyłoby to jednak na więcej niż 15 wołów, jednego konia czy 50 baranów…

Mimo wszystko mam nadzieję, że skarb trafił do muzeum…

Reklama

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here